„Tak to juz jest z prawdą. Prawda jest niestrudzona. Nie zostawi Cię w spokoju. Zewsząd na Ciebie bezustannie napiera, pokazując, jak w istocie jest. To może drażnić. ” – Neale Donald Walsch- Rozmowy Z Bogiem tom,1″.

Na pewno słyszałaś, słyszałeś powiedzenie „po owocach ich poznacie”.Po owocach- czyli po czynach, świadectwach,działaniu.I pewnie w wielu poradnikach czytasz, że ważne jest nie to, co ktoś mówi, ale co robi. I to prawda. Na koniec liczą się czyny, działania. Nie to, co mówimy, obiecujemy, tylko co robimy. Ale, ale – czy ten sam czyn może być różny w dalekosiężnych skutkach. Skutkach dla czyniącego go. Czy intencja, motyw do działania, liczą się, czy nie mają znaczenia? Według mnie mają ogromne znaczenie. „Czysta intencja ” rodzi czyste czyny. Rodzi spokój wewnętrzny, radość, harmonię, „lekkość ducha” nawet, gdy decyzja i działanie jest trudne.

Poczucie winy, poczucie zobowiązania, wstyd, presja , misja , poczucie kontroli, chęć odwzajemnienia, potrzeba akceptacji, potrzeba bycia zabezpieczonym, wygoda – to często motywy, którymi kierujemy się przy naszych działaniach i czynach. To te motywy, które potem rodzą wewnętrzne rozterki, niespójność, samooszukiwanie się, manipulacje. I drugie motywy- miłość, spokój, prawda, szczerość przed samym sobą. To te intencje są czyste. Żadnej ukrytej agendy. Prosto, jasno i przejrzyście, choćby było trudno. Ile relacji, firm, znajomości opiera się się o poczucie winy, poczucie obowiązku, kontrolę. Wszystko, tylko nie miłość, tylko nie prawda.

Iza, ma lat 42, była 6 lat po rozwodzie. Zaczełą się spotykać z pewnym12 lat starszym mężczyzną, którego poznała w sytuacji służbowej. On prezes firmy, dobrze sytuowany, z prestiżem.

Ona – dobrze wykształcona, samodzielna. Pracuje.

Mówiła mi, że szału nie ma, ale w sumie on jest dobrym człowiekiem, z klasą, ma o czym z nim rozmawiać, jest wolny i zamożny. Porywu serca i głębokiej miłości , nie czuła. Ale twierdziła, że lubi go i szanuje, mają o czym rozmawiać. No i ważne dla niej jest, że da jej upragnioną stabilizację. Że już nie musi się tak sama o wszystko starać, bo on zapewni jej byt na dobrym poziomie. I jest naprawdę elokwentny, uprzejmy, niczego mu nie brakuje. I tak robiła logiczną listę za i przeciw. I „za” – na logikę, wyszła cała masa punktów. Cała masa. Tylko nie było tam jednego punktu.

Zgadnij, o czym mową?
O miłości.

Ona sama siebie przekonywała, że to dobry związek, że będzie szczęśliwa, bo są dopasowani pod wieloma względami. Zapytasz, ale czy to źle, że ktoś chce stabilizacji, spokoju i pasują do siebie pod względem upodobań, intelektu. Nie, nie w tych kategoriach. Zostawmy ocenę. W zamian stawiam pytanie.

To skąd tyle przekonywania siebie, że to jest to?

Było wesele. A po roku, spotkałyśmy się. Nadal twierdziła, że to dobra decyzja i wiele razy to podkreślała. Tylko jest gesty, głos, wyraz twarzy nie były z tym spójne. Czułam w tym jakiś przymus, ciężkość, grę przed samą sobą. Potem spotkałyśmy się po kolejnym półtorej roku. Mówiła już otwarcie, że jest z poczucia obowiązku, przyzwoitości- bo to dobry człowiek, i wygody, bo ma status.

Zapytała, co ja myślę na ten temat. Właściwie, to nie ma znaczenia, co ja myślę. Raczej zapytam, co ty czujesz, jakie są Twoje uczucia. Jej działanie, lojalność ( bo nie zdradzała swojego mężą) , dbanie o dom, bo dbała, to dobre działania. Takie owoce. Przyzwoite, solidne, zacne. Ale, skoro takie zacne, przyzwoite i solidne to dlaczego a smutne, bez radości, bez energii? A może właśnie ” czystość intencji” nadaje energii radości, harmonii, miłości owocom, naszym czynom. Reszta to ” zgniłe w środku, przemarniete atrapy?

„Tak to już jest z prawdą. Prawda jest niestrudzona. Nie zostawi Cię w spokoju. Zewsząd na Ciebie bezustannie napiera, pokazując, jak w istocie jest. To może drażnić. ” – Neale Donald Walsch- Rozmowy Z Bogiem tom,1″.