Jakie są Twoje prawdziwe intencje do związku?
„Intencje zawsze się dogrywają.” Długo nie rozumiałam tego zdania.
Dzisiaj wiem ­ Jedyna intencją do związku jest MIŁOŚĆ.
No tak. Teorie to znamy.

Moja prywatna teza­. Jeżeli intencją do związku jest miłość, to związek się uda i jest trwały.

Uda się , nawet, jeżeli czasem nie wygląda to różowo. Tak było w przypadku moich przyjaciół Izy i Wojtka.
Kłótnia na kłótni, latające talerze, jak na greckim weselu.
Telefony od niej i od niego­ – „Aśka, a on to i siamto, nie wytrzymam, co mam z nim zrobić? !!”,
„Aśka­ a Iza tamto, mam jej dosyć, poradź coś!!!”. Już miałam lęki, żeby odbierać od nich telefony:).
Gorąco, z hukiem, a na drugi dzień­ miłość, cud miód i orzeszki.
Bo była i jest. Tak, mają pracę do zrobienia ze sobą, ale się uczciwie i z serca kochają.
Dlatego będą razem i jest coraz lepiej. Mimo, że nie zawsze jest różowo, intencją była miłość,
bez warunków i kalkulacji emocjonalnych.

A jak już przy tych kalkulacjach i warunkach jesteśmy, to właśnie o tym, jak one staja się naszymi
intencjami do
związków, i czym skutkują dalej. 

Zacznę od siebie i mojej kalkulacji do mojego małżeństwa już byłego.
Tak, moją intencją NIE była miłość. A co było? Krótko­ wypełnienie programu i oczekiwań rodzinnych,
przynajmniej tak to rozumiałam na wtedy, kiedy miałam 22 lata.

Mój były mąż, jego intencją było zapomnieć o o swojej prawdziwej miłości i jakoś ułożyć sobie
życie z dobrą osobą ( to ja :). I co ?15 lat lodówki emocjonalnej. Sprawne gospodarstwo, dziecko,
kochana przez nas oboje – córka, mieliśmy o czym rozmawiać. Ale ja uciekałam w pracę, w siłę, samodzielność.
On miał swój świat, szukał uczuć na zewnątrz. No i się rozpadło. Jaka ulga.
Od tego czasu nasze intencje wobec siebie są szczere to po prostu znajomość, przyjaźń, koleżeństwo.
Tak mamy cały czas. I taka relacja jest prawdziwa. Postanowiłam pytać znajomych bliższych i dalszych o ich
intencje do związku. Trudne zadanie­ bo pytanie jest mocne.
Ujawnić może to, co staramy się ukryć , najbardziej przed samym sobą.

Pytanie, które rusza znany układ.
Pytanie, którego nie chcesz usłyszeć, żeby nie ruszać ” gówna”.
Pytanie, które wymaga stanięcia w prawdzie.

Tak mi odpowiedziała jedna znajoma -­ „A po co się mam w to wgłębiać, żyję, dźwigam swój
krzyż, takie jest życie. Piotr nie jest doskonały, ale na nic nie liczę więcej w życiu”.
I tak też możesz minąć ten tekst i to , co napiszę dalej.

Pytałam i kobiety i mężczyzn.
Wiele osób, bez zastanowienia powiedziało mi : ” No kochałem ją/ jego. O co pytasz?.”
Po prostu, wiedziałam, że to to. Nie zawsze było kolorowo, często początki były trudne, ale jesteśmy razem.
Tak mówili Tomek i Hania, Asia i Wojtek, Nika i Krzyś, Sławek i Ania.
„Po prostu, nie wiem dlaczego”­ to zwroty klucze.

A jak odpowiadali inni? Intencje te uporządkowałam w kilka grup.

1. Kochałem kogoś innego, tamta miłość nie wyszła, a on /ona był dobrym człowiekiem ­PLASTER.
2. To dobry i porządny człowiek, pracowity, mogę się czuć bezpiecznie, zapewni mi byt.
3. Nic lepszego mnie spotka, swoją miłość przeżyłem, lub nie wierzę w miłość, ale nie chcę być sam.
4. Ona / ona uzupełni mi moje braki­ emocjonalne,życiowe, przy nim/ niej stanę na nogi.
Mogę go/ ją ratować/ pomagać i tym samym zbudować swoje poczucie wartości, zasłużyć i
zapracować na miłość. ( ratownicy, wieczne mamuśki i ojcowie swoich partnerów ) .
5. Mam dosyć rodziny, więc ucieknę z rodziny do niego.
6. Zrealizuję powinność i obowiązek­ trzeba mieć żonę, męża w pewnym wieku.
7. Jestem w związki, z poczucia obowiązku.

Jedna odpowiedź wstrząsnęła mną mocno. Mój serdeczny przyjaciel przyznał, że jest świadomy,
że nigdy nawet przez minutę nie kochał swojej żony. Poznali się 23 lata temu, on był przystojny,
zaradny, odpowiedzialny. Podobała mu się, ale krótko. Szybka ciąża, poczucie obowiązku.
Odpowiedział mi­ „ ja jestem 23 lata na emocjonalnej wewnętrznej emigracji, i wiem o tym.”
Dzisiaj poważnie choruje.
Oczywiście były też odpowiedzi­ związek z powodów finansowych i zależności np. kredytowych.
Związek z poczucia­ kiedyś on/ ona mi pomogli materialnie­,  zatem czuję się w obowiązku być. Jestem, bo są dzieci.

Nie mnie oceniać­ czy to chwilowe kryzysy, czy ujawniają się bazowe intencje do związku.
Te prawdziwe, z którymi weszliśmy. Bo być może to, co nazywamy kryzysem, trudnościami,
marazmem­ to owoc pierwotnej intencji.

Jak mawiał pewnie jakiś mistrz: ” Jeżeli zasiałeś oset, to nie dziw się, że nie wyrosła z tego róża.”

Po czym poznasz swoja intencję?
Kiedy musisz siebie samego przekonywać do tej drugiej osoby, przekonujesz innych, że w sumie jest ok,
przekonujesz siebie , że jest ok, unikasz i uciekasz od tego typu pytań, gdzieś w środku czujesz pustkę, smutek, nijakość.

TO SIĘ POCHYL NAD PYTANIEM o intencję.

Bądź szczery ze sobą.
To trudne, bo może rozwalić cały Twój misterny domek z kart.
Może zburzyć dobrze wypracowany układ gier.
Może zburzyć tzw­ święty spokój, przewidywalny rytm życia, wywalić system, zagrozić układowi.
I docelowo będzie wymagać decyzji, bo już dłużej pod dywan nie będzie można zamiatać.
Zastanów się czy się pogubiliście a miłość jest­ to można, a nawet trzeba ratować.
Odłożyć dumę, rozżalenie, gniew na bok. One zaciemniają obraz.
Albo wróć do bazy jaka była Twoja intencja do tego związku?
Tylko Twoja odpowiedź się liczy, i Twoja decyzja. Życzę dobrych i w kierunku MIŁOŚCI.