A więc jesteś kochanką

To się dzieje. To jest. Jakie jest.  Takie … kochanka.

„Ha, najpierw sobie wmawiałam, że to super układ. Bez zobowiązań. A ja się uważałam się za wyzwoloną i wolną kobietę. Śmiało się nazywałam – kochanka. Same plusy, przyjemności, żadnych obowiązków typowej żony. Prania, skarpetek, walki o pilota. I żadnych praw. Samotne wakacje, święta, sylwester.  Na początku tłumaczyłam sobie, że to jest ok. Jeździłam z przyjaciółmi na wakacje, sylwestry. Ba, nawet się wściekał, kiedy pojechałam nagle do Barcelony. Koleżanka zaproponowała spontaniczny wylot na długi weekend w towarzystwie znajomych kolegów. On długi weekend spędzał rodzinnie. Mówił, że się rozwiedzie (n-ty raz). Ale potem tłumaczył swoje ociąganie się dobrem dzieci.  Za 5 razem wkurwiłam się, dosłownie.  Coś się przelało. I pamiętam, jak mu wyrzuciłam, że jak mnie dymał, to też miał dzieci, jak łgał, że jest na wyjeździe służbowym, to też kurwa miał. I zamiast iść z synem na trening, to był u mnie. Podrzucił syna koledze. I nie był z nimi, tylko ze mną. Hipokryta jebany. Naprawdę tak mówiłam. Pierdolony pan dyrektor, który nie umie stawić czoła sytuacji, którą sam stworzył. A ja druga hipokrytka, że to łykałam. Tak, jestem współodpowiedzialna za tą sytuację. Nie wypieram się i nie udaję pokrzywdzonej, czekającej, niewinnej. Sama w to wlazłam.

I naprawdę współczuję jego żonie, że z takim chujem mieszka. Ponoć, jak mi tłumaczył, wyszła za niego dla kasy i pozycji. No, może i tak. Ale on też się zdecydował na ten ruch.

A, pytałaś o energię życiową?  No tak, na początku, adrenalina, haj. Większe sukcesy w pracy. Bo mnie to nakręcało. Ale fakt, po spotkaniach, wyczerpanie, spadek formy. Do momentu, w którym nie zdałam sobie sprawy z iluzji. Do momentu, w którym zaczęłam sobie uświadamiać swoje prawdziwe położenie. To już były emocjonalne huśtawki, alkohol, słabo.

Rozwiódł się pół roku temu. Okazało się, że jego żona też miała kogoś.  Nawet rozmawialiśmy o byciu razem. Nie, za dużo żalu. Nie ufam mu i jego słowom. Wszystko ma swój czas.

I wiesz, powiedz tym kobietom, co to się zakochują, niech pytają od razu, i szybko o rozwód i plany. Jak nie ma konkretnych odpowiedzi i działań, niech się wymiksują z tego układu. Facet, jak chce to umie podjąć decyzje”. Konkrety, działania.

 Ewa, lat 38. Nadal wkurzona. (W tej relacji 3 lata).

 

Jesteś w tej życiowej roli teraz, może byłaś/ byłeś jakiś czas temu.

To rola kochanki kochanka najbardziej odżegnywana od czci i wiary. Nawet pozbawiona podmiotowości.

Gdziekolwiek sięgniesz, to wszyscy mówią o zdradzie i naprawie oficjalnej relacji (mąż / żona).

Kochanka/kochanek to nawet nie osoba.

A jak już, to szmata, ktoś kogo obarcza się winą za kryzys czy rozpad związku.

On, ona jest winna rozpadowi. To przez nią / przez niego.  Kozioł ofiarny.

Najbardziej osądzana postać w tym trójkącie.

To tej roli przypisywane są stereotypowo najbardziej podłe intencje i motywy.

A co, jak nadamy Ci inne imię?

Jesteś Katalizatorem Prawdy.

Katalizatorem, lustrem prawdy o formalnym związku tamtego mężczyzny/ kobiety.

Ależ też ta sytuacja jest prawdą o Tobie. O Twoich schematach, programach wewnętrznych, przekonaniach, które pchnęły Cię w tą rolę.

Ty też to wybrałeś/wybrałaś. 

Jaki jest początek romansu i kochanki?

 Tak. Jesteś atrakcyjny/atrakcyjniejsza dla Twojego partnera (zdradzający). To fakt. Przynajmniej tak to możesz odbierać.

Możesz się czuć doceniana/y, potrzebna/y ciekawsza/ ciekawszy.

Ba, lepszy/lepsza niż oficjalny mąż/żona.

Takie wiesz- podbijanie ego na początku.

I może jednocześnie, tym sposobem otrzymujesz choćby odrobinę tego, czego zawsze chciałaś/chciałeś, a nie dostawałeś w swoim życiu.

Ale dostajesz taką, no cóż, atrapę. Atrapę zaangażowania, bliskości i intymności. Atrapę tego, czego jesteś wart/warta jako osoba.

Pycha kochanków

A z drugiej strony może masz pewną dziwną pychę w sobie. Ja jestem lepsza/ lepszy od oficjalnej żony/ męża. Ja jestem ta, co potrafi naprawdę kochać, ja lepiej rozumiem, mam więcej siły, daję więcej wsparcia, robię to dla Ciebie, czego tamtej stronie się nie chce. Seks lepszy ze mną, taki namiętny, prawdziwy. Już ja Ci lepiej pokaże, jak można Cię kochać.

A może dochodzi to tego poczucie swoistej misji, pokazania mu/ jej, na czym polega prawdziwa i bezwarunkowa miłość, której nie ma w domu. I jak się wreszcie dowie i przekona, jaka to wartość, to już będziecie razem.  Taka misja, poświęcenie i pycha w jednym koszyczku.

Schemat znasz.

On/ona, żeby móc z Tobą się spotkać kłamie i wymyśla różne powody.

 A to niby wyjazd służbowy, a to samochód do warsztatu na dłużej odstawić, a to rodziców na lotnisko odwieźć i pomachać chusteczką, aż odlecą, a naprawdę odstawić w bramie i do Ciebie, całe 2 godziny do wykorzystania :), nagłe i długie spotkania służbowe, długie pobyty na siłowni albo u kosmetyczki. Pomysłowo.

I nie może się z Tobą pokazać w kinie, restauracji, na mieście. Wszystko chyłkiem i ukradkiem.

Mało tego, to Ty najczęściej dopasowujesz swój czas do drugiej strony. Wiadomo, nic nie może się wydać.

To standard, codzienność tej roli.

I być może, wieczne czekanie, aż coś się zmieni i on/ona wreszcie…

Razem, normalnie i oficjalnie.

Tak się zdarza, owszem.

Ale znacznie częściej- czekasz na wieczne nigdy, bo dzieci, bo ma zobowiązania, bo się boi, co powie rodzina.

I tak sobie udajesz związek 1 x w tygodniu, może częściej, może rzadziej i nie dotykasz istoty sprawy: kim do cholery jesteś, i co naprawdę znaczysz w tej relacji.

Ba, on/ona naprawdę może darzyć Cię uczuciem, ale strach przed opinią innych, majątek, reakcja formalnej żony/ męża- paraliżują.

I Ciebie skazują na paraliż i czekanie.

Nie, nie jest to wygoda tej drugiej strony. Wcale nie.

Jaka to wygoda, kłamać, kombinować, myśleć ciągle jak „nie wpaść”, udawać swoje życie?

(Wiem, że absolutnie cynicznych ludzi jest trochę, ale to wbrew pozorom mniejszość. Większość z tych, co zdradzają, naprawdę szuka uczucia, którego ich zdaniem, nie ma w swoim związku).

 Co się dzieje z Twoją energią życiową?

 Przyjrzyj się swojej energii życiowej w tej sytuacji.

Istnieje taka idea, że kochanka/ kochanek dostarcza swojej energii do formalnego związku osoby, z którą jest.

Seks to życie i potężna energia. A w tych relacjach jest seks i to na ogół dużo i namiętnie. Co tu kryć. Raczej w warcaby nie gracie.

I potem zaczynasz czuć się gorzej, nawet fizycznie, inne sprawy np. zawodowe idą Ci słabiej, popadasz w chaos życiowy, nie masz siły, popadasz w apatię i zmęczenie.

Sprawdź, jak to jest u Ciebie, jeżeli jesteś w tej roli już jakiś czas.

A wiesz, że Ty potęgujesz tą sytuację?

I ją utrwalasz?

Wiesz jak?

Rozumiejąc i empatyzując z jego/ jej trudną sytuacją. Godząc się na ten sam schemat. Ehe. Tak to jest.

Rozumienie i empatyzowanie odziera druga stronę z sił do podjęcia decyzji i utrzymuje istniejący stan rzeczy. Ba, podświadomie może wywołać swoistą agresję i niechęć wobec Ciebie.

Często słyszałam takie teksty, że, on nie może odejść, bo ma dzieci, żona go oskubie z kasy. Lub mąż ją zniszczy. Ja rozumiem, bo miał w życiu trudno.

Co robisz takim myśleniem? Po pierwsze, sama/ sam siebie okłamujesz, że tak Ci jest dobrze. Po drugie, akceptując i wspierając zrozumieniem taki stan rzeczy, właśnie akceptujesz i wspierasz taki stan rzeczy.

Rozmowy i kłótnie, oczekiwania i negocjacje pewnie niewiele dały. Dały kolejne obietnice i ten sam schemat. A akceptujesz ten stan rzeczy swoim zachowaniem. Tak, godząc się na to, czego naprawdę nie chcesz dla siebie. Chyba, że chcesz tak żyć i to też tutaj szanuję.

Pewnie zapytasz, co zrobić w tej sytuacji?

Tu zawsze chodzi o Ciebie i zmianę w sobie.

Więc podpowiedź będzie dotyczyć tylko Ciebie.

  1. Zapisz sobie takie zdanie:

Dziękuję, ze zaczynam być świadoma tego Kim naprawdę jestem, swojej  wartości jako osoba. Dziękuję, ze zaczynam dostrzegać jak to jest  czuć swoja wartość, jasność i klarowność sytuacji i uczuć.

To co moje, jest moje. To co Twoje jest twoje. To są twoje sprawy i Ty umiesz je rozwiązać. Ja Skupiam się na sobie i moim dobrym samopoczuciu.

 

15 minutowa bezpłatna konsultacja 

Kliknij w przycisk poniżej, napisz do mnie.

Jeśli dotyczy Ciebie podobna sprawa, bycia kochanką, lub zdradzoną, lub zdradzająca.

Umów się na 15 minut konsultacji

1 + 8 =

  • Zadam Ci kilka istotnych pytań dotyczących Twojej sprawy i dam, jeśli sobie życzysz kilka wskazówek do dalszych decyzji i/ lub podam bezpłatnie możliwe ćwiczenia, które możesz zacząć robić.
  • Dyskrecja zapewniona.
  • Uwaga-podczas tych konsultacji NIE robię ustawień, ani wglądów, ponieważ jest to przestrzeń zarezerwowana już na konkretną pracę.
  • Z tej opcji zapraszam do korzystania tylko raz.

Sprawcza Ofiara Sukcesu

Czytaj dalej

Obfitość i Dobrobyt – Czy jest tym, co wszyscy myślimy?

Z czym się Tobie kojarzy obfitość i dobrobyt? Nie trzeba zgadywać. 95% ludzi utożsamia obfitość i dobrobyt z bogactwem finansowym, posiadaniem luksusowych dóbr, wolnością finansową. W sumie to jest przecież możliwe, że masz już to wszystko. I bardzo dobrze – zapracowałeś, zasłużyłeś, poświęciłeś wiele czasu, wysiłku, swoich...
Czytaj dalej

Zdrada – przyczyna czy skutek …

Czytaj dalej

W Szacunku do Was Mężczyźni

Czytaj dalej

Empatia według Indian Nawaho

Pewnie zastanawiasz się o co chodzi i kim są Indianie Nawaho. Nawaho – to jedno z liczniejszych plemion Indian w Ameryce Północnej. Mają bardzo ciekawy obyczaj plemienny. Otóż, jeżeli masz jakiś problem, targają Tobą negatywne emocje, masz prawo wyżalić się przed współplemieńcami. Masz prawo wyżalić się dokładnie 3 razy. 3 razy i koniec. Potem...
Czytaj dalej

Od silosa do kondoma… w którym miejscu jesteś

Czytaj dalej

Jak poznać wartościowego mężczyznę?

Jak poznać wartościowego mężczyznę  1. Kim jest wartościowy mężczyzna? 2. Jak mężczyźni dzisiaj się zachowują wobec kobiet? 3. Jak odnaleźć wartościowego mężczyznę? I tu możesz pomyśleć, że dam Ci złotą receptę, po czym poznasz i jak poznasz interesującego mężczyznę. I jeszcze pomarudzę i wynajdę przykłady na to, jacy są nieodpowiedzialni,...
Czytaj dalej

Umów się na 15 minut konsultacji

3 + 13 =

JAK JESTEŚ NA 5 METRÓW WIELKA, TO CO SIĘ DZIWISZ, ŻE MĘŻCZYŹNI I KLIENCI TRAKTUJĄ CIĘ JAK

I te 3 problemy:
1.Klienci od niej uciekają.
Przychodzą na sesje, potem rezygnują w połowie procesu. …
Z mężczyznami ten sam problem.
Znowu zainteresował się nią mężczyzna, który jest w związku….

Czytaj dalej

Jak Kobieta pomaga to gardzi mężczyzną cz.2 – co się stało po sesji 🙂

Czytaj dalej

Sprawcza Ofiara Sukcesu

Czytaj dalej

Dlaczego Nie Powinnaś Egzekwować Umów

Czytaj dalej

Jak bardzo złe jest dawanie miłości? Dręczą Cię trudności w związku?

Czytaj dalej

A Ty, jakie masz intencje do związku?

Jakie są Twoje prawdziwe intencje do związku? „Intencje zawsze się dogrywają.” Długo nie rozumiałam tego zdania. Dzisiaj wiem ­ Jedyna intencją do związku jest MIŁOŚĆ. Teorie to znamy. Moja prywatna teza­. Jeżeli intencją do związku jest miłość, to związek się uda i jest trwały. Uda się , nawet, jeżeli czasem nie wygląda to różowo. Tak było w...
Czytaj dalej

Jak Kobieta pomaga To Gardzi Mężczyzną

Czytaj dalej

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

A więc jesteś kochanką

A WIĘC ,.., JESTEŚ KOCHANKĄ 

To się dzieje. To jest. Jakie jest.  Takie … kochanka.

„Ha, najpierw sobie wmawiałam, że to super układ. Bez zobowiązań. A ja się uważałam się za wyzwoloną i wolną kobietę. Śmiało się nazywałam – kochanka. Same plusy, przyjemności, żadnych obowiązków typowej żony. Prania, skarpetek, walki o pilota. I żadnych praw. Samotne wakacje, święta, sylwester.  Na początku tłumaczyłam sobie, że to jest ok. Jeździłam z przyjaciółmi na wakacje, sylwestry. Ba, nawet się wściekał, kiedy pojechałam nagle do Barcelony. Koleżanka zaproponowała spontaniczny wylot na długi weekend w towarzystwie znajomych kolegów. On długi weekend spędzał rodzinnie. Mówił, że się rozwiedzie (n-ty raz). Ale potem tłumaczył swoje ociąganie się dobrem dzieci.  Za 5 razem wkurwiłam się, dosłownie.  Coś się przelało. I pamiętam, jak mu wyrzuciłam, że jak mnie dymał, to też miał dzieci, jak łgał, że jest na wyjeździe służbowym, to też kurwa miał. I zamiast iść z synem na trening, to był u mnie. Podrzucił syna koledze. I nie był z nimi, tylko ze mną. Hipokryta jebany. Naprawdę tak mówiłam. Pierdolony pan dyrektor, który nie umie stawić czoła sytuacji, którą sam stworzył. A ja druga hipokrytka, że to łykałam. Tak, jestem współodpowiedzialna za tą sytuację. Nie wypieram się i nie udaję pokrzywdzonej, czekającej, niewinnej. Sama w to wlazłam.

I naprawdę współczuję jego żonie, że z takim chujem mieszka. Ponoć, jak mi tłumaczył, wyszła za niego dla kasy i pozycji. No, może i tak. Ale on też się zdecydował na ten ruch.

A, pytałaś o energię życiową?  No tak, na początku, adrenalina, haj. Większe sukcesy w pracy. Bo mnie to nakręcało. Ale fakt, po spotkaniach, wyczerpanie, spadek formy. Do momentu, w którym nie zdałam sobie sprawy z iluzji. Do momentu, w którym zaczęłam sobie uświadamiać swoje prawdziwe położenie. To już były emocjonalne huśtawki, alkohol, słabo.

Rozwiódł się pół roku temu. Okazało się, że jego żona też miała kogoś.  Nawet rozmawialiśmy o byciu razem. Nie, za dużo żalu. Nie ufam mu i jego słowom. Wszystko ma swój czas.

I wiesz, powiedz tym kobietom, co to się zakochują, niech pytają od razu, i szybko o rozwód i plany. Jak nie ma konkretnych odpowiedzi i działań, niech się wymiksują z tego układu. Facet, jak chce to umie podjąć decyzje”. Konkrety, działania.

 Ewa, lat 38. Nadal wkurzona. (W tej relacji 3 lata).

Jesteś w tej życiowej roli teraz, może byłaś/ byłeś jakiś czas temu.

To rola kochanki kochanka najbardziej odżegnywana od czci i wiary. Nawet pozbawiona podmiotowości.

Gdziekolwiek sięgniesz, to wszyscy mówią o zdradzie i naprawie oficjalnej relacji (mąż / żona).

Kochanka/kochanek to nawet nie osoba.

A jak już, to szmata, ktoś kogo obarcza się winą za kryzys czy rozpad związku.

On, ona jest winna rozpadowi. To przez nią / przez niego.  Kozioł ofiarny.

Najbardziej osądzana postać w tym trójkącie.

To tej roli przypisywane są stereotypowo najbardziej podłe intencje i motywy.

A co, jak nadamy Ci inne imię?

Jesteś Katalizatorem Prawdy.

Katalizatorem, lustrem prawdy o formalnym związku tamtego mężczyzny/ kobiety.

Ależ też ta sytuacja jest prawdą o Tobie. O Twoich schematach, programach wewnętrznych, przekonaniach, które pchnęły Cię w tą rolę.

Ty też to wybrałeś/wybrałaś. 

Jaki jest początek romansu i kochanki?

 Tak. Jesteś atrakcyjny/atrakcyjniejsza dla Twojego partnera (zdradzający). To fakt. Przynajmniej tak to możesz odbierać.

Możesz się czuć doceniana/y, potrzebna/y ciekawsza/ ciekawszy.

Ba, lepszy/lepsza niż oficjalny mąż/żona.

Takie wiesz- podbijanie ego na początku.

I może jednocześnie, tym sposobem otrzymujesz choćby odrobinę tego, czego zawsze chciałaś/chciałeś, a nie dostawałeś w swoim życiu.

Ale dostajesz taką, no cóż, atrapę. Atrapę zaangażowania, bliskości i intymności. Atrapę tego, czego jesteś wart/warta jako osoba.

Pycha kochanków

A z drugiej strony może masz pewną dziwną pychę w sobie. Ja jestem lepsza/ lepszy od oficjalnej żony/ męża. Ja jestem ta, co potrafi naprawdę kochać, ja lepiej rozumiem, mam więcej siły, daję więcej wsparcia, robię to dla Ciebie, czego tamtej stronie się nie chce. Seks lepszy ze mną, taki namiętny, prawdziwy. Już ja Ci lepiej pokaże, jak można Cię kochać.

A może dochodzi to tego poczucie swoistej misji, pokazania mu/ jej, na czym polega prawdziwa i bezwarunkowa miłość, której nie ma w domu. I jak się wreszcie dowie i przekona, jaka to wartość, to już będziecie razem.  Taka misja, poświęcenie i pycha w jednym koszyczku.

Schemat znasz.

On/ona, żeby móc z Tobą się spotkać kłamie i wymyśla różne powody.

 A to niby wyjazd służbowy, a to samochód do warsztatu na dłużej odstawić, a to rodziców na lotnisko odwieźć i pomachać chusteczką, aż odlecą, a naprawdę odstawić w bramie i do Ciebie, całe 2 godziny do wykorzystania :), nagłe i długie spotkania służbowe, długie pobyty na siłowni albo u kosmetyczki. Pomysłowo.

I nie może się z Tobą pokazać w kinie, restauracji, na mieście. Wszystko chyłkiem i ukradkiem.

Mało tego, to Ty najczęściej dopasowujesz swój czas do drugiej strony. Wiadomo, nic nie może się wydać.

To standard, codzienność tej roli.

I być może, wieczne czekanie, aż coś się zmieni i on/ona wreszcie…

Razem, normalnie i oficjalnie.

Tak się zdarza, owszem.

Ale znacznie częściej- czekasz na wieczne nigdy, bo dzieci, bo ma zobowiązania, bo się boi, co powie rodzina.

I tak sobie udajesz związek 1 x w tygodniu, może częściej, może rzadziej i nie dotykasz istoty sprawy: kim do cholery jesteś, i co naprawdę znaczysz w tej relacji.

Ba, on/ona naprawdę może darzyć Cię uczuciem, ale strach przed opinią innych, majątek, reakcja formalnej żony/ męża- paraliżują.

I Ciebie skazują na paraliż i czekanie.

Nie, nie jest to wygoda tej drugiej strony. Wcale nie.

Jaka to wygoda, kłamać, kombinować, myśleć ciągle jak „nie wpaść”, udawać swoje życie?

(Wiem, że absolutnie cynicznych ludzi jest trochę, ale to wbrew pozorom mniejszość. Większość z tych, co zdradzają, naprawdę szuka uczucia, którego ich zdaniem, nie ma w swoim związku).

 Co się dzieje z Twoją energią życiową?

 Przyjrzyj się swojej energii życiowej w tej sytuacji.

Istnieje taka idea, że kochanka/ kochanek dostarcza swojej energii do formalnego związku osoby, z którą jest.

Seks to życie i potężna energia. A w tych relacjach jest seks i to na ogół dużo i namiętnie. Co tu kryć. Raczej w warcaby nie gracie.

I potem zaczynasz czuć się gorzej, nawet fizycznie, inne sprawy np. zawodowe idą Ci słabiej, popadasz w chaos życiowy, nie masz siły, popadasz w apatię i zmęczenie.

Sprawdź, jak to jest u Ciebie, jeżeli jesteś w tej roli już jakiś czas.

A wiesz, że Ty potęgujesz tą sytuację?

I ją utrwalasz?

Wiesz jak?

Rozumiejąc i empatyzując z jego/ jej trudną sytuacją. Godząc się na ten sam schemat. Ehe. Tak to jest.

Rozumienie i empatyzowanie odziera druga stronę z sił do podjęcia decyzji i utrzymuje istniejący stan rzeczy. Ba, podświadomie może wywołać swoistą agresję i niechęć wobec Ciebie.

Często słyszałam takie teksty, że, on nie może odejść, bo ma dzieci, żona go oskubie z kasy. Lub mąż ją zniszczy. Ja rozumiem, bo miał w życiu trudno.

Co robisz takim myśleniem? Po pierwsze, sama/ sam siebie okłamujesz, że tak Ci jest dobrze. Po drugie, akceptując i wspierając zrozumieniem taki stan rzeczy, właśnie akceptujesz i wspierasz taki stan rzeczy.

Rozmowy i kłótnie, oczekiwania i negocjacje pewnie niewiele dały. Dały kolejne obietnice i ten sam schemat. A akceptujesz ten stan rzeczy swoim zachowaniem. Tak, godząc się na to, czego naprawdę nie chcesz dla siebie. Chyba, że chcesz tak żyć i to też tutaj szanuję.

Pewnie zapytasz, co zrobić w tej sytuacji?

Tu zawsze chodzi o Ciebie i zmianę w sobie.

Więc podpowiedź będzie dotyczyć tylko Ciebie.

  1. Zapisz sobie takie zdanie:

Dziękuję, ze zaczynam być świadoma tego Kim naprawdę jestem, swojej  wartości jako osoba. Dziękuję, ze zaczynam dostrzegać jak to jest  czuć swoja wartość, jasność i klarowność sytuacji i uczuć.

To co moje, jest moje. To co Twoje jest twoje. To są twoje sprawy i Ty umiesz je rozwiązać. Ja Skupiam się na sobie i moim dobrym samopoczuciu.

1 sprawdzony, W Czystej Intencji osadzony sposób, jak sobie poradzić z TRUDNYM KONTRAHENTEM, WSPÓŁPRACOWNIKIEM.

Czytaj dalej

Jak poznać wartościowego mężczyznę?

Jak poznać wartościowego mężczyznę  1. Kim jest wartościowy mężczyzna? 2. Jak mężczyźni dzisiaj się zachowują wobec kobiet? 3. Jak odnaleźć wartościowego mężczyznę? I tu możesz pomyśleć, że dam Ci złotą receptę, po czym poznasz i jak poznasz interesującego mężczyznę. I jeszcze pomarudzę i wynajdę przykłady na to, jacy są nieodpowiedzialni,...
Czytaj dalej

Piekło jest zimne, piekło jest mroźne

Piekło jest zimne  Skąd takie zdanie i co chodzi? Jakiś czas temu rozmawiałam ze znajomym przez telefon. Rozmowa – głęboka , duchowa, taka wieczorowo-nocna. I podczas rozmowy o emocjach, uczuciach, prawdziwości w ich wyrażaniu powiedział mi takie zdanie : „Asia- piekło nie jest gorące, nie jest gdzieś , kiedyś , tam. Piekło jest...
Czytaj dalej

Empatia według Indian Nawaho

Pewnie zastanawiasz się o co chodzi i kim są Indianie Nawaho. Nawaho – to jedno z liczniejszych plemion Indian w Ameryce Północnej. Mają bardzo ciekawy obyczaj plemienny. Otóż, jeżeli masz jakiś problem, targają Tobą negatywne emocje, masz prawo wyżalić się przed współplemieńcami. Masz prawo wyżalić się dokładnie 3 razy. 3 razy i koniec. Potem...
Czytaj dalej

Strefa komfortu? Naprawdę?

Strefa Komfortu?- Naprawdę? Pewnie znasz to powiedzenie, że aby coś zmienić trzeba wyjść poza strefę komfortu. I tak powtarzamy tę frazę, moim zdaniem, często bezmyślnie. Tak – bezmyślnie. Zastanów się. Jakim naprawdę komfortem jest dla Ciebie tkwienie w pracy, której nie lubisz, ale jesteś z obawy, że nie znajdziesz lepszej?  Albo, że nie...
Czytaj dalej

Naprawa złamanych serc

Czytaj dalej

Kochanka, co dała za dużo

Czytaj dalej