A więc jesteś kochanką

To się dzieje. To jest. Jakie jest.  Takie … kochanka.

„Ha, najpierw sobie wmawiałam, że to super układ. Bez zobowiązań. A ja się uważałam się za wyzwoloną i wolną kobietę. Śmiało się nazywałam – kochanka. Same plusy, przyjemności, żadnych obowiązków typowej żony. Prania, skarpetek, walki o pilota. I żadnych praw. Samotne wakacje, święta, sylwester.  Na początku tłumaczyłam sobie, że to jest ok. Jeździłam z przyjaciółmi na wakacje, sylwestry. Ba, nawet się wściekał, kiedy pojechałam nagle do Barcelony. Koleżanka zaproponowała spontaniczny wylot na długi weekend w towarzystwie znajomych kolegów. On długi weekend spędzał rodzinnie. Mówił, że się rozwiedzie (n-ty raz). Ale potem tłumaczył swoje ociąganie się dobrem dzieci.  Za 5 razem wkurwiłam się, dosłownie.  Coś się przelało. I pamiętam, jak mu wyrzuciłam, że jak mnie dymał, to też miał dzieci, jak łgał, że jest na wyjeździe służbowym, to też kurwa miał. I zamiast iść z synem na trening, to był u mnie. Podrzucił syna koledze. I nie był z nimi, tylko ze mną. Hipokryta jebany. Naprawdę tak mówiłam. Pierdolony pan dyrektor, który nie umie stawić czoła sytuacji, którą sam stworzył. A ja druga hipokrytka, że to łykałam. Tak, jestem współodpowiedzialna za tą sytuację. Nie wypieram się i nie udaję pokrzywdzonej, czekającej, niewinnej. Sama w to wlazłam.

I naprawdę współczuję jego żonie, że z takim chujem mieszka. Ponoć, jak mi tłumaczył, wyszła za niego dla kasy i pozycji. No, może i tak. Ale on też się zdecydował na ten ruch.

A, pytałaś o energię życiową?  No tak, na początku, adrenalina, haj. Większe sukcesy w pracy. Bo mnie to nakręcało. Ale fakt, po spotkaniach, wyczerpanie, spadek formy. Do momentu, w którym nie zdałam sobie sprawy z iluzji. Do momentu, w którym zaczęłam sobie uświadamiać swoje prawdziwe położenie. To już były emocjonalne huśtawki, alkohol, słabo.

Rozwiódł się pół roku temu. Okazało się, że jego żona też miała kogoś.  Nawet rozmawialiśmy o byciu razem. Nie, za dużo żalu. Nie ufam mu i jego słowom. Wszystko ma swój czas.

I wiesz, powiedz tym kobietom, co to się zakochują, niech pytają od razu, i szybko o rozwód i plany. Jak nie ma konkretnych odpowiedzi i działań, niech się wymiksują z tego układu. Facet, jak chce to umie podjąć decyzje”. Konkrety, działania.

 Ewa, lat 38. Nadal wkurzona. (W tej relacji 3 lata).

 

Jesteś w tej życiowej roli teraz, może byłaś/ byłeś jakiś czas temu.

To rola kochanki kochanka najbardziej odżegnywana od czci i wiary. Nawet pozbawiona podmiotowości.

Gdziekolwiek sięgniesz, to wszyscy mówią o zdradzie i naprawie oficjalnej relacji (mąż / żona).

Kochanka/kochanek to nawet nie osoba.

A jak już, to szmata, ktoś kogo obarcza się winą za kryzys czy rozpad związku.

On, ona jest winna rozpadowi. To przez nią / przez niego.  Kozioł ofiarny.

Najbardziej osądzana postać w tym trójkącie.

To tej roli przypisywane są stereotypowo najbardziej podłe intencje i motywy.

A co, jak nadamy Ci inne imię?

Jesteś Katalizatorem Prawdy.

Katalizatorem, lustrem prawdy o formalnym związku tamtego mężczyzny/ kobiety.

Ależ też ta sytuacja jest prawdą o Tobie. O Twoich schematach, programach wewnętrznych, przekonaniach, które pchnęły Cię w tą rolę.

Ty też to wybrałeś/wybrałaś. 

Jaki jest początek romansu i kochanki?

 Tak. Jesteś atrakcyjny/atrakcyjniejsza dla Twojego partnera (zdradzający). To fakt. Przynajmniej tak to możesz odbierać.

Możesz się czuć doceniana/y, potrzebna/y ciekawsza/ ciekawszy.

Ba, lepszy/lepsza niż oficjalny mąż/żona.

Takie wiesz- podbijanie ego na początku.

I może jednocześnie, tym sposobem otrzymujesz choćby odrobinę tego, czego zawsze chciałaś/chciałeś, a nie dostawałeś w swoim życiu.

Ale dostajesz taką, no cóż, atrapę. Atrapę zaangażowania, bliskości i intymności. Atrapę tego, czego jesteś wart/warta jako osoba.

Pycha kochanków

A z drugiej strony może masz pewną dziwną pychę w sobie. Ja jestem lepsza/ lepszy od oficjalnej żony/ męża. Ja jestem ta, co potrafi naprawdę kochać, ja lepiej rozumiem, mam więcej siły, daję więcej wsparcia, robię to dla Ciebie, czego tamtej stronie się nie chce. Seks lepszy ze mną, taki namiętny, prawdziwy. Już ja Ci lepiej pokaże, jak można Cię kochać.

A może dochodzi to tego poczucie swoistej misji, pokazania mu/ jej, na czym polega prawdziwa i bezwarunkowa miłość, której nie ma w domu. I jak się wreszcie dowie i przekona, jaka to wartość, to już będziecie razem.  Taka misja, poświęcenie i pycha w jednym koszyczku.

Schemat znasz.

On/ona, żeby móc z Tobą się spotkać kłamie i wymyśla różne powody.

 A to niby wyjazd służbowy, a to samochód do warsztatu na dłużej odstawić, a to rodziców na lotnisko odwieźć i pomachać chusteczką, aż odlecą, a naprawdę odstawić w bramie i do Ciebie, całe 2 godziny do wykorzystania :), nagłe i długie spotkania służbowe, długie pobyty na siłowni albo u kosmetyczki. Pomysłowo.

I nie może się z Tobą pokazać w kinie, restauracji, na mieście. Wszystko chyłkiem i ukradkiem.

Mało tego, to Ty najczęściej dopasowujesz swój czas do drugiej strony. Wiadomo, nic nie może się wydać.

To standard, codzienność tej roli.

I być może, wieczne czekanie, aż coś się zmieni i on/ona wreszcie…

Razem, normalnie i oficjalnie.

Tak się zdarza, owszem.

Ale znacznie częściej- czekasz na wieczne nigdy, bo dzieci, bo ma zobowiązania, bo się boi, co powie rodzina.

I tak sobie udajesz związek 1 x w tygodniu, może częściej, może rzadziej i nie dotykasz istoty sprawy: kim do cholery jesteś, i co naprawdę znaczysz w tej relacji.

Ba, on/ona naprawdę może darzyć Cię uczuciem, ale strach przed opinią innych, majątek, reakcja formalnej żony/ męża- paraliżują.

I Ciebie skazują na paraliż i czekanie.

Nie, nie jest to wygoda tej drugiej strony. Wcale nie.

Jaka to wygoda, kłamać, kombinować, myśleć ciągle jak „nie wpaść”, udawać swoje życie?

(Wiem, że absolutnie cynicznych ludzi jest trochę, ale to wbrew pozorom mniejszość. Większość z tych, co zdradzają, naprawdę szuka uczucia, którego ich zdaniem, nie ma w swoim związku).

 Co się dzieje z Twoją energią życiową?

 Przyjrzyj się swojej energii życiowej w tej sytuacji.

Istnieje taka idea, że kochanka/ kochanek dostarcza swojej energii do formalnego związku osoby, z którą jest.

Seks to życie i potężna energia. A w tych relacjach jest seks i to na ogół dużo i namiętnie. Co tu kryć. Raczej w warcaby nie gracie.

I potem zaczynasz czuć się gorzej, nawet fizycznie, inne sprawy np. zawodowe idą Ci słabiej, popadasz w chaos życiowy, nie masz siły, popadasz w apatię i zmęczenie.

Sprawdź, jak to jest u Ciebie, jeżeli jesteś w tej roli już jakiś czas.

A wiesz, że Ty potęgujesz tą sytuację?

I ją utrwalasz?

Wiesz jak?

Rozumiejąc i empatyzując z jego/ jej trudną sytuacją. Godząc się na ten sam schemat. Ehe. Tak to jest.

Rozumienie i empatyzowanie odziera druga stronę z sił do podjęcia decyzji i utrzymuje istniejący stan rzeczy. Ba, podświadomie może wywołać swoistą agresję i niechęć wobec Ciebie.

Często słyszałam takie teksty, że, on nie może odejść, bo ma dzieci, żona go oskubie z kasy. Lub mąż ją zniszczy. Ja rozumiem, bo miał w życiu trudno.

Co robisz takim myśleniem? Po pierwsze, sama/ sam siebie okłamujesz, że tak Ci jest dobrze. Po drugie, akceptując i wspierając zrozumieniem taki stan rzeczy, właśnie akceptujesz i wspierasz taki stan rzeczy.

Rozmowy i kłótnie, oczekiwania i negocjacje pewnie niewiele dały. Dały kolejne obietnice i ten sam schemat. A akceptujesz ten stan rzeczy swoim zachowaniem. Tak, godząc się na to, czego naprawdę nie chcesz dla siebie. Chyba, że chcesz tak żyć i to też tutaj szanuję.

Pewnie zapytasz, co zrobić w tej sytuacji?

Tu zawsze chodzi o Ciebie i zmianę w sobie.

Więc podpowiedź będzie dotyczyć tylko Ciebie.

  1. Zapisz sobie takie zdanie:

Dziękuję, ze zaczynam być świadoma tego Kim naprawdę jestem, swojej  wartości jako osoba. Dziękuję, ze zaczynam dostrzegać jak to jest  czuć swoja wartość, jasność i klarowność sytuacji i uczuć.

To co moje, jest moje. To co Twoje jest twoje. To są twoje sprawy i Ty umiesz je rozwiązać. Ja Skupiam się na sobie i moim dobrym samopoczuciu.

 

15 minutowa bezpłatna konsultacja 

Kliknij w przycisk poniżej, napisz do mnie.

Jeśli dotyczy Ciebie podobna sprawa, bycia kochanką, lub zdradzoną, lub zdradzająca.

Umów się na 15 minut konsultacji

15 + 11 =

  • Zadam Ci kilka istotnych pytań dotyczących Twojej sprawy i dam, jeśli sobie życzysz kilka wskazówek do dalszych decyzji i/ lub podam bezpłatnie możliwe ćwiczenia, które możesz zacząć robić.
  • Dyskrecja zapewniona.
  • Uwaga-podczas tych konsultacji NIE robię ustawień, ani wglądów, ponieważ jest to przestrzeń zarezerwowana już na konkretną pracę.
  • Z tej opcji zapraszam do korzystania tylko raz.

Empatia według Indian Nawaho

Pewnie zastanawiasz się o co chodzi i kim są Indianie Nawaho. Nawaho – to jedno z liczniejszych plemion Indian w Ameryce Północnej. Mają bardzo ciekawy obyczaj plemienny. Otóż, jeżeli masz jakiś problem, targają Tobą negatywne emocje, masz prawo wyżalić się przed współplemieńcami. Masz prawo wyżalić się dokładnie 3 razy. 3 razy i koniec. Potem...

Na imię mi Rabat i trudne warunki konkurencyjne, a właściwie na imię mi STRACH, MAMY CIĘ W DUPIE, TAK JAK TY NAS MASZ… TO WŁAŚNIE „POWIEDZIAŁY” PIENIĄDZE

  NA IMIĘ MI RABAT I TRUDNE WARUNKI KONKURENCYJNE, A WŁAŚCIWIE NA IMIĘ MI... STRACH. MAMY CIĘ W DUPIE, TAK JAK TY NAS MASZ... To właśnie "powiedziały" pieniądze do Basi. O co chodzi…? Wiesz: „Na tym rynku to tyle nie mogę brać…” „Musimy dawać rabaty, bo konkurencja nas wygryzie z rynku …” "Klienci patrzą na jakość, a duże firmy dają wyższą...

Jaka jest cena za Twoje jaja, kobieto sukcesu?

Jaka jest cena za Twoje jaja, kobieto sukcesu? Renata. Lat 44. Właścicielka niewielkiej firmy usługowej. Się pojawiła na warsztacie w sprawie energii męskiej, kobiecej i jak przyciągnąć wartościowego mężczyznę. Pojawiła się, siadła z hukiem na krześle. Trochę tak BARDZO PEWNA SIEBIE.  Spóźniona. Zwracająca uwagę na siebie. Znam ją z sesji...

KRÓLOWA ROZWIELITEK:) czyli jakie masz namacalne korzyści z sesji …

  KRÓLOWA ROZWIELITEK 🙂 , czyli jakie masz namacalne korzyści z sesji ... Siedzę dzisiaj i myślę, jak tu pokazać Tobie kobieto, że ma sens praca ze mną, jakie namacalne zmiany i korzyści Ci przyniesie. Posiłkuję się kursem, na temat budowania oferty. Sama niby tego uczyłam, jako trener biznesu. Ale, jak tu teraz, tak duchowe rzeczy, tak...

Żyjesz w zgodzie z zasadami? To źle żyjesz

  Żyjesz w zgodzie z zasadami?  To źle żyjesz. Jakie pułapki kryją się w życiu w zgodzie z zasadami? Czyich zasad naprawdę przestrzegasz? Czym są zasady Twojego serca? Marzena, lat 42. Dyrektorka w dużej firmie.  Się wybrała do mnie, do Gdyni aż z Katowic. Szmat drogi. Przedtem do mnie dzwoniła, że kontakt ma od koleżanki, która u mnie była na...

Kochanka, co dała za dużo

  KOCHANKA, CO DAJE  ZA DUŻO, UMIERA, ...POWOLI... Czekasz, kochanka, dajesz z siebie wiele, brak decyzji, kręcenie się w kółko w zamian.Twoje powolne umieranie w emocjach, powoli , niezauważalnie. Poczytaj. Taki mail dostałam w piątek, od kobiety (kochanka) Iza po konsultacjach ze mną. Zmieniam nieco samą treść, ale sens zostaje, żeby mogła...

JAK JESTEŚ NA 5 METRÓW WIELKA, TO CO SIĘ DZIWISZ, ŻE MĘŻCZYŹNI I KLIENCI TRAKTUJĄ CIĘ JAK

I te 3 problemy:
1.Klienci od niej uciekają.
Przychodzą na sesje, potem rezygnują w połowie procesu. …
Z mężczyznami ten sam problem.
Znowu zainteresował się nią mężczyzna, który jest w związku….

Umów się na 15 minut konsultacji

12 + 4 =

Jak wyjść ze strefy lęku, wejść w strefę komfortu i żyć tak jak tego chcesz

W poprzednim wpisie, opisałam i dałam swoją definicję strefy komfortu. Która to definicja zaprzecza tej , jaka powszechnie znasz. Nazwalam ja strefą lęku. Dzisiaj - krótko o tym , jak wyjść ze strefy lęku i obaw. Zacznę od przykładu i połączę to z prostym ćwiczeniem, które , możesz zrobić tu i teraz. Weź swoją jedna sytuacje życiową, która...

JAK RAZ COŚ ZOBACZYSZ TO JUŻ TEGO NIE „ODZOBACZYSZ”

Coś od czego uciekasz, coś czego nie chcesz zobaczyć. Coś, co jest dla Ciebie tak ciężkie, że wybierasz „ciężar siły, kontroli, aktywności. Albo izolacji. Byle tylko nie dotrzeć do bólu. Bólu, który tak głęboko zepchnęłaś, że nawet nie wiesz, jak podstępnie wpływa na Twoje decyzje, wybory, otoczenie, w którym jesteś. Coś, co być może nawet nie jest Twoje. Jest czymś co niesiesz po przeszłych pokoleniach. Za babcię, co musiała sobie sam radzić albo za kogoś innego. Tego nawet nie wiesz. Ale to Ciebie dopada i boli.

A więc jesteś kochanką

To się dzieje. To jest. Jakie jest. Takie … kochanka.
„Ha, najpierw sobie wmawiałam, że to super układ. Bez zobowiązań. A ja się uważałam się za wyzwoloną i wolną kobietę. Śmiało się nazywałam – kochanka. Same plusy, przyjemności, żadnych obowiązków typowej żony.

Co jest naprawdę dla Ciebie ważne, jakie masz priorytety

Co jest narawdę dla Ciebie ważne,jakie masz priorytety Kiedy ostatnio przyszło Ci na myśl pytanie- jak długo jeszcze pożyjesz? Bo mi w zeszły czwartek. Do tego skłoniła mnie moja najserdeczniejszą przyjaciółka oraz obserwacja tego co się dzieje w Europie i na świecie. A nawet bez takich obserwacji. Naprawdę nie wiesz, ile czasu Ci jeszcze...

Obfitość i Dobrobyt – Czy jest tym, co wszyscy myślimy?

Z czym się Tobie kojarzy obfitość i dobrobyt? Nie trzeba zgadywać. 95% ludzi utożsamia obfitość i dobrobyt z bogactwem finansowym, posiadaniem luksusowych dóbr, wolnością finansową. W sumie to jest przecież możliwe, że masz już to wszystko. I bardzo dobrze - zapracowałeś, zasłużyłeś, poświęciłeś wiele czasu, wysiłku, swoich zdolności. Jednym...

Sprawcza Ofiara Sukcesu

  Sprawcza Ofiara Sukcesu Dorota. 44 lata. Dyrektorka. Dzwoni do mnie, żeby się umówić na sesję. Właściwe to nie jest przekonana, bo ona, podkreśla lubi wszystko sprawdzić, mieć pod kontrolą, i czy ja jestem jej w stanie udowodnić, że po pracy ze mną to rzeczywiście u niej coś się zmieni. Milczę. Bo i tak nie daje mi dojść do głosu :). To sobie...

Przed czym uciekałam ja, przed czym uciekasz ty?

W poprzednim artykule (TUTAJ) obiecałam, że  napiszę, przed czym to uciekałam przez ostatnie 20 lat, a może i dłużej. Jak do tego doszłam, i co  zmieniło się w moim życiu? Czy Ty też możesz coś odkryć i zmienić jakość swojego życia? Te kilka pytań powyżej- może Cię zaintrygowały, może zaciekawiły, a może są też Twoimi pytaniami. Jeżeli tak- to...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

A więc jesteś kochanką

A WIĘC ,.., JESTEŚ KOCHANKĄ 

To się dzieje. To jest. Jakie jest.  Takie … kochanka.

„Ha, najpierw sobie wmawiałam, że to super układ. Bez zobowiązań. A ja się uważałam się za wyzwoloną i wolną kobietę. Śmiało się nazywałam – kochanka. Same plusy, przyjemności, żadnych obowiązków typowej żony. Prania, skarpetek, walki o pilota. I żadnych praw. Samotne wakacje, święta, sylwester.  Na początku tłumaczyłam sobie, że to jest ok. Jeździłam z przyjaciółmi na wakacje, sylwestry. Ba, nawet się wściekał, kiedy pojechałam nagle do Barcelony. Koleżanka zaproponowała spontaniczny wylot na długi weekend w towarzystwie znajomych kolegów. On długi weekend spędzał rodzinnie. Mówił, że się rozwiedzie (n-ty raz). Ale potem tłumaczył swoje ociąganie się dobrem dzieci.  Za 5 razem wkurwiłam się, dosłownie.  Coś się przelało. I pamiętam, jak mu wyrzuciłam, że jak mnie dymał, to też miał dzieci, jak łgał, że jest na wyjeździe służbowym, to też kurwa miał. I zamiast iść z synem na trening, to był u mnie. Podrzucił syna koledze. I nie był z nimi, tylko ze mną. Hipokryta jebany. Naprawdę tak mówiłam. Pierdolony pan dyrektor, który nie umie stawić czoła sytuacji, którą sam stworzył. A ja druga hipokrytka, że to łykałam. Tak, jestem współodpowiedzialna za tą sytuację. Nie wypieram się i nie udaję pokrzywdzonej, czekającej, niewinnej. Sama w to wlazłam.

I naprawdę współczuję jego żonie, że z takim chujem mieszka. Ponoć, jak mi tłumaczył, wyszła za niego dla kasy i pozycji. No, może i tak. Ale on też się zdecydował na ten ruch.

A, pytałaś o energię życiową?  No tak, na początku, adrenalina, haj. Większe sukcesy w pracy. Bo mnie to nakręcało. Ale fakt, po spotkaniach, wyczerpanie, spadek formy. Do momentu, w którym nie zdałam sobie sprawy z iluzji. Do momentu, w którym zaczęłam sobie uświadamiać swoje prawdziwe położenie. To już były emocjonalne huśtawki, alkohol, słabo.

Rozwiódł się pół roku temu. Okazało się, że jego żona też miała kogoś.  Nawet rozmawialiśmy o byciu razem. Nie, za dużo żalu. Nie ufam mu i jego słowom. Wszystko ma swój czas.

I wiesz, powiedz tym kobietom, co to się zakochują, niech pytają od razu, i szybko o rozwód i plany. Jak nie ma konkretnych odpowiedzi i działań, niech się wymiksują z tego układu. Facet, jak chce to umie podjąć decyzje”. Konkrety, działania.

 Ewa, lat 38. Nadal wkurzona. (W tej relacji 3 lata).

Jesteś w tej życiowej roli teraz, może byłaś/ byłeś jakiś czas temu.

To rola kochanki kochanka najbardziej odżegnywana od czci i wiary. Nawet pozbawiona podmiotowości.

Gdziekolwiek sięgniesz, to wszyscy mówią o zdradzie i naprawie oficjalnej relacji (mąż / żona).

Kochanka/kochanek to nawet nie osoba.

A jak już, to szmata, ktoś kogo obarcza się winą za kryzys czy rozpad związku.

On, ona jest winna rozpadowi. To przez nią / przez niego.  Kozioł ofiarny.

Najbardziej osądzana postać w tym trójkącie.

To tej roli przypisywane są stereotypowo najbardziej podłe intencje i motywy.

A co, jak nadamy Ci inne imię?

Jesteś Katalizatorem Prawdy.

Katalizatorem, lustrem prawdy o formalnym związku tamtego mężczyzny/ kobiety.

Ależ też ta sytuacja jest prawdą o Tobie. O Twoich schematach, programach wewnętrznych, przekonaniach, które pchnęły Cię w tą rolę.

Ty też to wybrałeś/wybrałaś. 

Jaki jest początek romansu i kochanki?

 Tak. Jesteś atrakcyjny/atrakcyjniejsza dla Twojego partnera (zdradzający). To fakt. Przynajmniej tak to możesz odbierać.

Możesz się czuć doceniana/y, potrzebna/y ciekawsza/ ciekawszy.

Ba, lepszy/lepsza niż oficjalny mąż/żona.

Takie wiesz- podbijanie ego na początku.

I może jednocześnie, tym sposobem otrzymujesz choćby odrobinę tego, czego zawsze chciałaś/chciałeś, a nie dostawałeś w swoim życiu.

Ale dostajesz taką, no cóż, atrapę. Atrapę zaangażowania, bliskości i intymności. Atrapę tego, czego jesteś wart/warta jako osoba.

Pycha kochanków

A z drugiej strony może masz pewną dziwną pychę w sobie. Ja jestem lepsza/ lepszy od oficjalnej żony/ męża. Ja jestem ta, co potrafi naprawdę kochać, ja lepiej rozumiem, mam więcej siły, daję więcej wsparcia, robię to dla Ciebie, czego tamtej stronie się nie chce. Seks lepszy ze mną, taki namiętny, prawdziwy. Już ja Ci lepiej pokaże, jak można Cię kochać.

A może dochodzi to tego poczucie swoistej misji, pokazania mu/ jej, na czym polega prawdziwa i bezwarunkowa miłość, której nie ma w domu. I jak się wreszcie dowie i przekona, jaka to wartość, to już będziecie razem.  Taka misja, poświęcenie i pycha w jednym koszyczku.

Schemat znasz.

On/ona, żeby móc z Tobą się spotkać kłamie i wymyśla różne powody.

 A to niby wyjazd służbowy, a to samochód do warsztatu na dłużej odstawić, a to rodziców na lotnisko odwieźć i pomachać chusteczką, aż odlecą, a naprawdę odstawić w bramie i do Ciebie, całe 2 godziny do wykorzystania :), nagłe i długie spotkania służbowe, długie pobyty na siłowni albo u kosmetyczki. Pomysłowo.

I nie może się z Tobą pokazać w kinie, restauracji, na mieście. Wszystko chyłkiem i ukradkiem.

Mało tego, to Ty najczęściej dopasowujesz swój czas do drugiej strony. Wiadomo, nic nie może się wydać.

To standard, codzienność tej roli.

I być może, wieczne czekanie, aż coś się zmieni i on/ona wreszcie…

Razem, normalnie i oficjalnie.

Tak się zdarza, owszem.

Ale znacznie częściej- czekasz na wieczne nigdy, bo dzieci, bo ma zobowiązania, bo się boi, co powie rodzina.

I tak sobie udajesz związek 1 x w tygodniu, może częściej, może rzadziej i nie dotykasz istoty sprawy: kim do cholery jesteś, i co naprawdę znaczysz w tej relacji.

Ba, on/ona naprawdę może darzyć Cię uczuciem, ale strach przed opinią innych, majątek, reakcja formalnej żony/ męża- paraliżują.

I Ciebie skazują na paraliż i czekanie.

Nie, nie jest to wygoda tej drugiej strony. Wcale nie.

Jaka to wygoda, kłamać, kombinować, myśleć ciągle jak „nie wpaść”, udawać swoje życie?

(Wiem, że absolutnie cynicznych ludzi jest trochę, ale to wbrew pozorom mniejszość. Większość z tych, co zdradzają, naprawdę szuka uczucia, którego ich zdaniem, nie ma w swoim związku).

 Co się dzieje z Twoją energią życiową?

 Przyjrzyj się swojej energii życiowej w tej sytuacji.

Istnieje taka idea, że kochanka/ kochanek dostarcza swojej energii do formalnego związku osoby, z którą jest.

Seks to życie i potężna energia. A w tych relacjach jest seks i to na ogół dużo i namiętnie. Co tu kryć. Raczej w warcaby nie gracie.

I potem zaczynasz czuć się gorzej, nawet fizycznie, inne sprawy np. zawodowe idą Ci słabiej, popadasz w chaos życiowy, nie masz siły, popadasz w apatię i zmęczenie.

Sprawdź, jak to jest u Ciebie, jeżeli jesteś w tej roli już jakiś czas.

A wiesz, że Ty potęgujesz tą sytuację?

I ją utrwalasz?

Wiesz jak?

Rozumiejąc i empatyzując z jego/ jej trudną sytuacją. Godząc się na ten sam schemat. Ehe. Tak to jest.

Rozumienie i empatyzowanie odziera druga stronę z sił do podjęcia decyzji i utrzymuje istniejący stan rzeczy. Ba, podświadomie może wywołać swoistą agresję i niechęć wobec Ciebie.

Często słyszałam takie teksty, że, on nie może odejść, bo ma dzieci, żona go oskubie z kasy. Lub mąż ją zniszczy. Ja rozumiem, bo miał w życiu trudno.

Co robisz takim myśleniem? Po pierwsze, sama/ sam siebie okłamujesz, że tak Ci jest dobrze. Po drugie, akceptując i wspierając zrozumieniem taki stan rzeczy, właśnie akceptujesz i wspierasz taki stan rzeczy.

Rozmowy i kłótnie, oczekiwania i negocjacje pewnie niewiele dały. Dały kolejne obietnice i ten sam schemat. A akceptujesz ten stan rzeczy swoim zachowaniem. Tak, godząc się na to, czego naprawdę nie chcesz dla siebie. Chyba, że chcesz tak żyć i to też tutaj szanuję.

Pewnie zapytasz, co zrobić w tej sytuacji?

Tu zawsze chodzi o Ciebie i zmianę w sobie.

Więc podpowiedź będzie dotyczyć tylko Ciebie.

  1. Zapisz sobie takie zdanie:

Dziękuję, ze zaczynam być świadoma tego Kim naprawdę jestem, swojej  wartości jako osoba. Dziękuję, ze zaczynam dostrzegać jak to jest  czuć swoja wartość, jasność i klarowność sytuacji i uczuć.

To co moje, jest moje. To co Twoje jest twoje. To są twoje sprawy i Ty umiesz je rozwiązać. Ja Skupiam się na sobie i moim dobrym samopoczuciu.

Jaka jest cena za Twoje jaja, kobieto sukcesu?

Jaka jest cena za Twoje jaja, kobieto sukcesu? Renata. Lat 44. Właścicielka niewielkiej firmy usługowej. Się pojawiła na warsztacie w sprawie energii męskiej, kobiecej i jak przyciągnąć wartościowego mężczyznę. Pojawiła się, siadła z hukiem na krześle. Trochę tak BARDZO PEWNA SIEBIE.  Spóźniona. Zwracająca uwagę na siebie. Znam ją z sesji...

Jak nie stoisz w swoim miejscu to umierasz, znikasz, niepostrzeżenie, donikąd

Zofia. Kobieta po 40 -tce .Lat 42. Teraz bez pracy. I zastanawia się jak zmienić swoje życie. Bo nie stoi w swoim miejscu. Czym to skutkuje?

Przed czym uciekałam ja, przed czym uciekasz ty?

W poprzednim artykule (TUTAJ) obiecałam, że  napiszę, przed czym to uciekałam przez ostatnie 20 lat, a może i dłużej. Jak do tego doszłam, i co  zmieniło się w moim życiu? Czy Ty też możesz coś odkryć i zmienić jakość swojego życia? Te kilka pytań powyżej- może Cię zaintrygowały, może zaciekawiły, a może są też Twoimi pytaniami. Jeżeli tak- to...

Od silosa do kondoma… w którym miejscu jesteś

  Od silosa do kondoma, zobacz w którym miejscu jesteś Ty? Wrzuciło w tzw. Trudne relacje. Uwikłania- zdrady, kochanki. Wszyscy. Przyszła do mnie. Tym razem ta żona. tzw. Zdradzana. Lato się zaczęło, coś przełom maja/ czerwca. Pani Dyrektor Finansowa. Umawiałyśmy się przez telefon. Wiesz, bo ja wiem, że mam swoją odpowiedzialność, on się rozwinął...

Obfitość i Dobrobyt – Czy jest tym, co wszyscy myślimy?

Z czym się Tobie kojarzy obfitość i dobrobyt? Nie trzeba zgadywać. 95% ludzi utożsamia obfitość i dobrobyt z bogactwem finansowym, posiadaniem luksusowych dóbr, wolnością finansową. W sumie to jest przecież możliwe, że masz już to wszystko. I bardzo dobrze - zapracowałeś, zasłużyłeś, poświęciłeś wiele czasu, wysiłku, swoich zdolności. Jednym...

Naprawa złamanych serc

  Naprawa złamanych serc- cierpisz z powodu mężczyny?  “- Czy to Biuro Napraw? Dział Reperacji Złamanych Serce? – Do usług. Co się stało? – Wiadomo! Serce mi złamał! – A jakim cudem pani na to pozwoliła? – A czy mnie ktoś pytał??? Machnął ręką, drań, a serce w drobny mak! – Pewnie nie dbała pani o to serce, poniewierało się wszędzie, skoro tak...

Co rusza Twoją duszę w życiu i biznesie

Co rusza Twoją  duszę w życiu i biznesie?   Maciej. Szef firmy finansowej. Pracuję z nim od lat sześciu. Szkolenia, projekty, rekrutacje.  Typowe biznesowe sprawy. Dwa lata temu. Zimowe popołudnie, siedzimy w jego biurze. Pyta mnie: Słuchaj no, robimy te szkolenia, pracujemy z tymi ludźmi, ale jakby to nie szło, nie ma ognia. Od szkolenia do...