Opinie i Rekomendacje

Opinia z dnia 06.02.2018

 Asia z grobu przywraca, więc jeśli czujesz, że Twoje kończyny poruszają się a może nawet i całe ciało ale jakoś tam pusto to Aśka rumieniec na twarz przywróci. To dość ogólnie i zagadkowo, wiem co mówię i co czuję. Asia Dziękuję wielkie jeszcze raz.

Agnieszka Klonowska

Opinia z dnia 26.07.2018

Asiu, dziękuję Ci za wtorkowe spotkanie. Czuję zmianę. Pracuję też na materiałach, które mam od Ciebie. Robię „wybaczanie”. Zrobiłam też „pojednanie rodowe” kobiet i mężczyzn – mam na myśli odpalanie świeczek (raczej podgrzewaczy). Asia- ja jestem najważniejsza…. Kiedyś chciałam wyprowadzić się z domu w którym mieszkam (chyba raczej uciec) a dziś chcę „tu” mieszkać w rodzinnym domu na wsi (czyli tłumaczę sobie, że w jakiś sposób zawalczyłam) ALE podjęłam decyzję, że wyremontuję piętro na „dole”, które nie jest obecnie wykorzystane. Zrobię osobne wejście do mnie od podwórza . A na górze mieszka mama, która „tam” pozostanie i mąż – który nie wiem co zrobi. Czy będzie mieszkał na „ górze” gdzie moja mama czy podejmie inną decyzje.
D…

D...

Opinia z dnia 07.04.2018

Asia poza tym, że jest moją przyjaciółką, to zdałam sobie sprawę z tego, że jest przyjaciółką kobiecości.

Przeszłam w swoim życiu wiele punktów zwrotnych, jak każdy kto szuka wolności i spokoju w sercu. Rozczarowania, poczucie krzywdy, rozpacz i żal – nie było łatwo im odejść ode mnie tkwiąc przy przeszłości, która rządziła moimi dorosłymi decyzjami wciąż pakując mnie w to samo.

W pracy pod górę, wieczne poświęcenia i brak nagrody, brak przyjemności i poczucia bezpieczeństwa.Związki pozostawiające wiele do życzenia.

Punkt kulminacyjny… i kolejny punkt zwrotny… kolejne rozczarowanie, ból w sercu i duszy, rozrywająca niepewność bytu i brak płynności finansowej po przeprowadzce do rodzinnego miasta do której przygotowywałam się dobre dwa lata.

To był sierpniowy dzień. Palące słońce. Łzy płynące strumieniem po policzku. Co teraz? Co dalej? Kim jestem? Kim chcę być? Potrzebowałam neutralności w tej całej rozpaczy. Telefon do Aśki – „jest bardzo źle, czy mogę przyjechać”. Odpowiedź: „czekam”.

Wsiadam w auto, nie pamiętam drogi. Pamiętam myśli i poczucie jak stoję na krawędzi. Myślę, że zna to uczucie wielu z nas.

Czekała na mnie już przed domem. Uściskała moje łzy. Siadłyśmy w kuchni. Płynął ze mnie potok słów. Ona do mnie żebym nic już nie mówiła…

 

Chodź. Podejdź do skrzynki, weź przedmioty reprezentujące Rodziców i Twojego byłego męża i ustaw.

Pomyślałam sobie – bylego męża??? Ja się rozwiodłam 5 lat temu! Koniec, historia przecież rozstałam się z innym już. Ale ufam Jej. Robię o co prosi. Trzy ruchy Aśki, uścisk w klatce piersiowej wycisnął łzy. „Uszanuj”… usłyszałam… a teraz chodź. Wstań ze mną.

Będę reprezentować trzy sytuacje. Nie powiem Ci jakie one są. Podążaj.

W pierwszej nie poczułam nic. W drugiej zdecydowanie podeszłam do Aśki i chwyciłam Ją mocno za rękę stojąc obok na równi.

W trzeciej uciekłam na balkon.

Po czym mówi do mnie: w pierwszej sytuacji byłam neutralna.

W drugiej byłam pieniędzmi, które zarabiasz bez wspierania przez alimenty.

 

W trzeciej byłam alimentami ofiarowanymi przez byłego męża.

Poczułam jak trzęsie mną od środka. A za chwilę przychodzi myśl… „Dziękuję za te 5 lat wsparcia – już dość. To koniec”.

Spędziłam w Gdyni jeszcze kilka dni. Zaczęły przychodzić odpowiedzi na pytania…

Nie.. nie będę wnioskować o przedłużenie alimentów. Poradzę sobie.

Chcę mieć stabilną pracę i otworzyć gabinet w Olsztynie, przyjmować w Warszawie nadal. Nie chcę odcinać się od tego co tam. Chcę to ze sobą zgodzić.

Następnego dnia telefon. „Czy może Pani podjąć współpracę przy projekcie?”

 

 Dobre pieniądze, stabilnie przez dwa lata. Zaczyna Pani od września. Zaczęłam. Wynajęłam  gabinet na swoją praktykę. Klientów z tygodnia na tydzień coraz więcej. W Olsztynie nie ma psychotraumatologa. Zapotrzebowanie duże.

Wdzięczność wypełnia mi serce…

Mail od mojej mentorki z Warszawy – ma Pani u mnie miejsce na superwizję i dalszą pracę własną. Raz w miesiącu jestem wiec w Warszawie. Przyjmuję tam też pacjentów.

Mężczyzn odpuszczam… jest mi dobrze tak jak jest. Cieszę się tym co się zmienia i chłonę to.

Czuję jak rośnie we mnie miłość, która jest jak pomost między mną a wszystkim co mnie otacza. Zgoda na to jak jest.

Z końcem roku będąc noworocznie w Gdyni mówię do Asi: wiesz… zawodowo się spełniam. Jestem wdzięczna. Jest dobrze. Ale miłość między mężczyzną i kobietą nie istnieje. Nie ma czegoś takiego. Asia siedziała z nogami pod siebie w fotelu. Coś dłubie w ręku. Patrzy się na mnie. Nic nie mówi.

Mija kilka dni. Dzwoni i trzy słowa: „oddałaś wszystko wszechświatowi. Zdziwisz się”. Nie rozumiem o czym mówi, ale nie zwracam na to uwagi chociaż dłubie mi w żołądku. Nie raz po zdaniu Aśki skręcało mnie w środku… Planuję spędzić najbliższy czas ciesząc się życiem i korzystając z niego najlepiej jak mogę. A gdy stworzyłam super plan nagle pojawia się ON. I wszystkiemu zaprzecza. Bronię się przez chwilę. Nie pozwala mi uciekać. Przytrzymuje stopę w drzwiach. Zatrzymuję się przez chwilę i czuje ciepło w klatce piersiowej. Pierwszy raz. Spokój.

I gdy zdałam sobie sprawę, że nie chodzi tu o NIEGO – odpuściłam bronienie się. Zdałam sobie sprawę, że nie chodzi o relację między mną o NIM. Jedyne o co chodzi to relacja między mną a MNĄ. Zaczęłam siebie słyszeć. Wypowiadam co dociera. Chcę zakochać się w tym mężczyźnie – nie w marzeniu które wyprojektuję na Niego bo wówczas mogłabym być z każdym. A tego nie chcę.

Odpuszczam kontrolę. Czuję siebie. Na koniec dnia należę do siebie i to ja decyduję o tym kim chcę być. Jeśli się w tym spotkamy to pięknie. Jeśli nie – podziękuję za dobry czas.

Czuję się pełna. Nie szukam wypełnień swoich dziur kimś lub czymś.

To jest szczęście i miłość dla mnie.

Patrycja

Opinia z dnia 10 .02. 2018

„Byłam na sesji u Joasi w lutym. Przejechałam w tym celu pół Polski, więc determinację miałam dużą, ale takie same oczekiwania. Od dłuższego czasu szukałam pracy, miotałam się, wątpiłam. Co dała mi sesja od razu? Potwierdzenie wewnętrzne, że mam prawo robić zawodowo, to co mnie interesuje i do czego się nadaję. I mam realizować plan i odpuścić oczekiwania. Z tym odpuszczeniem było najtrudniej, zwłaszcza jak sytuacja się nie zmieniła w ciągu kilku tygodni. A efekty przecież miały być! I tu pomogła też krótka rozmowa telefoniczna z Joasia – znów to samo – robić swoje i odpuścić oczekiwania. Jest kwiecień, jest propozycja nowej pracy. Czuję zmianę we własnym podejściu, cieszę się na nowe. Dziękuję Joasia 😊 ”

Aga

 

 

Aga

Z Asią znamy się od kilku lat. Towarzyszyła mi podczas stawiania pierwszych trenerskich kroków. 
Ja sama byłam jednym z tych psychologów, trenerów od „szkiełka i oka”. Jakiś czas temu to się trochę zmieniło. Poznałam ” Dwupunkt”, zaczęłam więcej czuć sercem a nie głową. Ale oprócz tego byłam nadal samowystarczalną, silną kobietą pracującą. Bo tak przecież trzeba jak chce się coś osiągnąć. W związku układało się dość dobrze, więc żyłam tak sobie dalej.
Czułam jednak, że jestem coraz bardziej zmęczona i tracę radość z życia.
2 tygodnie temu zadzwoniłam do Aśki pogadać o pracy, ponarzekać na faceta, że mało ogarnięty, że tyle mam na głowie. I co tu zrobić żeby się zmienił? A Asią na to, żebym się od niego odwaliła i zajęła sobą. Za kilka dni byłam u niej na warsztatach – MAGNETYZM KOBIECEJ ENERGII…
Ja nie wiem jak to jest, ale działa. Czuję ulgę, jest mi lżej. Przestałam cisnąć a wszystko się układa. Dałam sobie przestrzeń na” kobiece sprawy” a męskie załatwia mężczyzna. A co ciekawe, odważyłam się zmienić pracę i wierzę, że wszystko ułoży się jak najlepiej dla mnie.

Alicja Maziarek

Opinia – 23 .01.2018

Witam serdecznie!!!

Jestem po 5-ciu dniach działań z Energią od Pani, bo tak ten stan nazwę i jestem pod coraz większym wrażeniem zmian.
Pierwszego dnia medytacji ze światłem tak się wzruszyłam, że płakałam i płakałam, tak p prostu ze wzruszenia i zer świadomości, że zapomniałam, że jestem kobietą
Od razu założyłam bransoletki i sukienkę i świat jakoś bardziej opromieniał!!!
2-go dnia świadomie, aczkolwiek z przestrachem, bo się odzwyczaiłam i przejęłam sporo męskich ról, przynajmniej w głowie, zaczęłam prosić męża o drobiazgi… Działa!!!
teraz maszeruję „kręcąc” biodrami. Nie byłam świadoma jak jestem zablokowana, więc po moich marszach 5-6 km boli mnie krzyż, ale jest nieporównanie inaczej.
Po prostu jakaś nowa energia we mnie wstąpiła, mocno wypalona w ostatniej pracy. Śmieję się, wszystko mi łatwiej…
M

Przyznam, że kiedy usłyszałem o tym co robisz podszedłem do tego z ogromną dozą nieśmiałości i niepewności. Zejście do poziomu „serca”, wyłączenie rozumu, opowiadania na temat reakcji uczestników, które towarzyszą seansowi wprawiały mnie w zadziwienie. Jako człowiek ciekawy postanowiłem, że mimo wszystko – w myśl zasady „co nas nie zabije to nas wzmocni’ – skorzystam i sprawdzę na sobie działanie.

Prowadzę działalność, jestem na rozruchu… w tamtym czasie odbywałem dużo spotkań z mało widocznymi efektami. Stąd też brały się moje problemy związane z brakiem poczucia bezpieczeństwa, spięciem, które dusiłem w sobie. Efekt sesji przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! WOW! Po pierwsze zeszło ze mnie napięcie, przełamało się… nie mówię o stanie tu i teraz, ale poczułem się lżejszy. 30 dni później przyszedł długo oczekiwany kontrakt, a potem następny i następny… a wewnętrzny uśmiech wrócił. Niesamowite! Dzięki J. Dzisiaj kiedy mam trudniejsze chwilę wracam do tego co się wydarzyło podczas spotkania… i jadę dalej J. Chcę nauczyć się robić to samodzielnie.

Tomasz K

Trener i coach, Dyrektor Zarządzajacy

Opinia z dnia 15.01.2018 

 Z Asią jest jak z winem… Im dłużej ją znam to ta relacja jeszcze wyborniej smakuje. Wspaniała babka. Dużo mnie nauczyła, ciągle uczy…Wielki inspirator do pozytywnych zmian w życiu. Fantastyczna kumpela z która każda rozmowa wznosi do góry, nigdy na dół, nigdy constans. To wielkie szczęście, że stanęła na mojej drodze  Za to dziękuję Tobie a Wam polecam od serca.

Itu z facebooka , po moim nagraniu 🙂

Trochę prywaty, wieczorową porą 
Joanna Grabska, wielu z Was pewno zna 
Kobieta torpeda.
Miałam to szczęście, że jakiś czas temu wygrałam na jednej z grup, kwantowy, czytaj , szybki kołczing via skype….
Od tej pory wszystko się zmieniło…
Pokochałam to co lubię 
Polubiłam to co kocham 
Nie znikła z mojego życia bo wciąż aktywnie w nim jest i kołczinguje nieustająco 😂😂😂
Choć nieraz powtarzam: Grabska, jak Ty mnie wkurw…..😂😂😂😂
Cenny człowiek, cenna relacja.
Taki człowiek na wlaściwym miejscu.
Teraz stricte skupiony na babkach po przejściach..
Zatem…choć Joasia z Pomorza, jak wspomnialam, pracuje przez skypa.
Jesteś w potrzebie?
Śmiało rekomenduje i polecam
Poniżej Joaśka, taka jaką jest…
Bez spiny, choć podobno z pudrem w kamerce 😂
Cała Aśka 

to własnie to nagranie:)

Ewa Stroińska Tychy

Spotkałyśmy się na Skype więc nie widziałam Asi „machania” ale czułam ruch w sercu i odrętwiałą prawą rękę. Na drugi dzień me ciało fizyczne dopadła niemoc, oczyszczenie, ból. Rezultat jednak jest zdumiewający-nieskończona radość w sercu, lekkość i nagłe olśnienia. Sprawy jakby same się dzieją… Polecam Asi „machanie” wszystkim którzy pragną doświadczyć niewidzialnego lecz skutecznego sposobu wewnętrznej przemiany.

We met on skype, so I did not see Asia’a waving hands ( because it looks like this at the very first glance).  I felt some movement in my phisical heart and my right hand was a little bit numb during the session. Asia said it happened and it may mean changes. On the following day I felt pain, and cleaning of my phisical body. Result was surprising to me- infinite joy in my heart, lightness, ease of mind, sudden inspirations. Things happen themselves…,

I do reccomend Asia’a waving to all who want to experience invisible but effective way of internal tranformation…

Iza Szymkaruk

Są takie momenty w życiu gdzie po prostu czujesz, że coś jest nie tak, że nie możesz czegoś przeskoczyć i żadne starania nie przynoszą efektu że istniej coś „pod skórą” które prowadzi Cię mimo woli.

Największą odwagą jest coś z tym zrobić, największym szczęściem spotkać kogoś takiego jak Asia. I nie jest to kwestia wiary ani w te technikę ani w Asię to po prostu się czuje. Życzę wszystkim odwagi bo jeżeli trafiliście do Asi to szczęście już macie.

Roma Pankowska

To, co piszę, piszę z serca. Z przestrzeni serca … tam nie ma miejsca na rozum, racjonalizm, ego, kompleksy, domysły… to czysta energia, niezmącona doświadczeniem, wychowaniem, normami społecznymi … czysta prawda 🙂

    Czy każda praca nad sobą potrzebuje czasu, dużo czasu? A każda zmiana wymaga wysiłku, dziesiątków godzin sesji terapeutycznych, znalezienia odpowiedniej metody, ćwiczeń, afirmacji i nie wiedzieć czego jeszcze? Zawsze myślałam, że tak, że wszystko wymaga wysiłku. A skoro wymaga wysiłku i czasu to komy chciałoby się męczyć i poświęcać czas na coś,  co może z założenia przyjemne nie jest. Ile osób zaczynało coś robić i nie kończyło, bo po co się męczyć, jeśli zmian szybko nie widać. 

Robiłam tak samo. Zaczynałam, nie kończyłam i tak tysiąc razy…dopóki nie zaczęłam pracy z Joanną Grabską.

Ona pokazała mi, ze nie potrzeba żadnych ankiet, testów sprawdzających cóż za problem siedzi i jak go rozwiązać. Nie potrzeba metod, analiz, ćwiczeń i nie wiedzieć czego jeszcze :), żeby dowiedzieć się z czym trzeba popracować i co naprawić a wystarczy do tego praca z matrycą energetyczną i …. serce… przestrzeń serca … i nie ma znaczenia jakiego to rodzaj problemu jest! Zawodowy, osobisty, zdrowotny … szybko a co najwaniejsze SKUTECZNIE! 

Dziękuję … z serca… Asiu 🙂       

Joanna Sawczuk

Dziękuje Pani za wykład i rozmowę na strychu w przerwie   u Moniki  wzięłam sobie do serca to co Pani mówiła – zajmij się sobą, skup się na sobie   działa  mam piękne doświadczenia jeśli chodzi o wspólne mieszkanie pod jednym dachem z córka partnera …to chyba było w marcu …mamy już połowę września  dziękuje …może do spotkania. Będę Panią polecać i jeszcze raz dziękuje. Marianka. To Ci dopiero nagroda 🙂Radochę mi sprawia, jak u kogoś się zmienia pod wpływem tego co robię . aaaaaaa

Marianna

Masz pytanie? Skontaktuj się ze mną!

11 + 12 =