Piekło jest zimne 

Skąd takie zdanie i co chodzi? Jakiś czas temu rozmawiałam ze znajomym przez telefon. Rozmowa – głęboka , duchowa, taka wieczorowo-nocna. I podczas rozmowy o emocjach, uczuciach, prawdziwości w ich wyrażaniu powiedział mi takie zdanie :

„Asia- piekło nie jest gorące, nie jest gdzieś , kiedyś , tam.
Piekło jest zimne, i jest tu i teraz chociaż, nie zawsze chcesz to wiedzieć.”

No… pomyślałam- to ma niestety sens. Piekło jest zimne, jak lodówka, jak mroźnia, jak Antaktyda. Zimne, zamrożone. Wiesz, czym jest chłód emocjonalny, odcięcie się od siebie i swoich uczuć?
To jest właśnie piekło , twoje / moje własne, które sobie fundujemy. Czasem na jakiś czas, czasem na prawie całe życie. I jeszcze do tego uparcie twierdzimy, że to właśnie siła, moc, nieugiętość.

4 pytania. Najprostsze.

  • Kiedy zaczymy schodzić do piekła ?
  • Dlaczego schodzimy do tego piekła?
  • Jak schodzimy do tego piekła?
  • Po co właściwie schodzimy do piekła?

Do mroźnego piekła schodzisz, kiedy czujesz strach, bo poczułeś się zraniony, odrzucony. Czasem strach nazywasz hardością, takim losem, karmą, życiem. Wymyślasz różne nazwy, byle nie nazywać sprawy po imieniu.

Schodzisz , kiedy chcesz poczuć się „bezpiecznie”. Kiedy wolisz nie czuć. Bo czucie boli. A bezpieczeństwem dla Ciebie jest odcięcie się od uczuć. Bo te przecież zostały zranione, odrzucone, znieważone- przynajmniej tak myślisz. I dzięki temu nie będzie bolało. I zaczynasz żyć – twardy, mocny, nie do ruszenia. Zakładasz maski. Różne. Uciekasz lub walczysz. Czasem przybierają formę cynizmu, walki, arogancji. A czasem separacji, unikania . Ale czasem są mniej oczywiste. Występują pod „pozytywnymi” postawami- a to terapeuty innych, wspomagacza i działacza, osoby obowiązkowej- co to najpierw praca i zobowiązanie, poświęcenie, a potem praca, zobowiązanie i poświęcenie. Byle tylko nie mieć czasu, ani przestrzeni na skonfrontowanie się z lodówką. Twoją emocjonalną lodówką, bo nie daj Bożę zacznie odtajać i trzeba będzie się z tymi uczuciami zmierzyć.

Czasem nazywasz to status quo – nie będę zmieniać niczego, tak jest dobrze, niczego już nie zaryzykuję, w nic nie wejdę czasem powinnością wobec.. ( w miejsce kropek wstaw co chcesz). Dużo tych sposobów na wejście do lodówki. Jesteśmy w tym bardzo kreatywni. I jeżeli zaczynasz powoli zauważać, w tym krótkim tekście , że jesteś w lodówce- to dobrze. To znaczy, że możesz zacząć z niej wychodzić.

Jak z wyjść z lodówki? Przyznać się do własnych emocji, uczuć. Wszelkich. A szczególnie tych, które Cię zabolały. I dać zgodę sobie na życie- gorące, z emocjami, uczuciami. Wszystkimi. Wobec siebie i innych. I dać sobie zgodę na miłość. Tyle. Wystarczy.

To jest aż takie proste. Bez filozofii i zadęcia. Po prostu – żyj pełnią czucia, chociaż czasem zaboli. Ale ból, rozkosz, przyjemność są żywe. A lodówka? Tam można trzymać lody- jak sama nazwa wskazuje. I tyle. 🙂