Uwikłanie w trójkąt – KOCHANKA / KOCHANEK 
  • To dla Ciebie i zostaniesz tu przyjęta ze zrozumieniem sytuacji.
  • Dla Ciebie, jeżeli czujesz i wiesz, że ta sytuacja Cię wykańcza, i nie masz siły na zmianę.
  • Tu tą siłę uzyskasz.
  • Tu przyjrzysz się sobie i swoim wzorcom, otrzymasz konkretne narzędzia do działania.
Kochanka / kochanek

Jesteś w tej życiowej roli teraz, może byłaś/ byłeś jakiś czas temu.

To rola najbardziej odżegnywana od czci i wiary. Nawet pozbawiona podmiotowości.

Gdziekolwiek sięgniesz, to wszyscy mówią o zdradzie i naprawie oficjalnej relacji (mąż / żona).

Kochanka/kochanek to nawet nie osoba.

A jak już, to szmata, ktoś kogo obarcza się winą za kryzys czy rozpad związku.

On, ona jest winna rozpadowi. To przez nią / przez niego.  Kozioł ofiarny.

Najbardziej osądzana postać w tym trójkącie.

To tej roli przypisywane są stereotypowo najbardziej podłe intencje i motywy.

A co, jak nadamy Ci inne imię?

Jesteś Katalizatorem Prawdy.

Katalizatorem, lustrem prawdy o formalnym związku tamtego mężczyzny/ kobiety.

Ależ też ta sytuacja jest prawdą o Tobie. O Twoich schematach, programach wewnętrznych, przekonaniach, które pchnęły Cię w tą rolę.

Ty też to wybrałeś/wybrałaś.

Poczytaj historię 

Jak bardzo odpowiada Twojej sytuacji, jak bardzo jest  inna.

Poczytaj, przyjrzyj się motywom, intencjom, decyzjom.

Nie będę  komentować. Tak ma zostać. Komentarz i wnioski należą do Ciebie.

„Ja w takiej relacji byłam lat blisko 10. Z przerwami, rozstaniami, powrotami, obietnicami, których nigdy nie spełnił. Z tamtego układu nie wychodził, mimo, że nawet z żoną nie mieszkał. Jeździł raz na 4-5 tygodni, bo pracował w moim mieście. Czy bał się opinii rodziny, czy czegoś innego. Nie wiem. W każdym razie, kiedy próbowałam rozmawiać na ten temat, zbywał mnie, kupił prezent dla zażegnania „trudnej sytuacji”, deklarował, że kocha. Wiesz, takie pozłacanie gówna.

Dwa razy zrywałam ja. Wracał po pół roku, bo niby nie mógł beze mnie żyć. Ja go kochałam. Czy coś takiego, bo dzisiaj nazwałabym to uzależnieniem, uwikłaniem raczej niż miłością. Bo nie o to chyba chodzi w miłości. Dzisiaj czuję niesmak i żal do siebie, że sobie na to pozwoliłam, i do niego, że był tak tchórzliwy.

Widziałam go miesiąc temu. Zdziadział. Bez energii, wypalony. No trudno. Już poza mną.”

Inga, lat 43

A jak chcesz umówić się na sesję indywidualną to napisz 🙂 .

 

8 + 9 =