fbpx

Czego nie chcesz zobaczyć, kiedy kryjesz się za stanowczymi biznesowymi przekonaniami

Od jakiego bólu uciekasz, czego nie chcesz zobaczyć, kiedy mi opowiadasz swoje STANOWCZE I BIZNESOWE PRZEKONANIA?

Taka historia Ustawienia Elżbiety.

„Ale ja nie mam czasu na takie bzdury, jak pogaduszki, spotkanka kobiece. 

Daj spokój, ja wszystko mam od a do zet zaplanowane, cały dzień w ruchu.

I nie mam czasu na taki bezcelowe spędzanie czasu.”

Tak mi odpowiedziała Elżbieta, kiedy zaprosiłam ją na spotkanie kobiet.

Które nie miało żadnego specjalnego celu.

To znaczy miało.

Żeby pobyć w kobiecej energii, pocieszyć swoją obecnością, porozmawiać, pomedytować, rozwijać w sobie kobiecą energię. 

Nie mam czasu na takie bezcelowe bzdety. Mówi mi.

Oho, następna. Silna, zapracowana, w ruchu, z celami, w kontroli.

Pokusiło mnie.

Może nie powinnam zadawać takich pytań drugiej osobie, nie pytana i nie proszona.

Ale wpadło mi jak z nieba.

Zatem pytam, tak szybko na odchodne:

Od jakiego bólu uciekasz, czego nie chcesz zobaczyć, kiedy mi opowiadasz swoje STANOWCZE I BIZNESOWE PRZEKONANIA?

Skutek mojego pytania był żaden.  Żaden w tym momencie.

Pożegnała się, jakby nawet nie usłyszała.

A i ja zapomniałam o sprawie.

Te stanowcze i biznesowe przekonania nazywam „przekonaniami fasadowymi”.

Pozornie dobre, biznesowe, budujące. Bo wszak organizacja, celowość działania jest promowana jak kluczowe elementy efektywności i skuteczności.

A bezcelowe działania są bezproduktywne. A sukces to produktywność. Nawet na medytacje i odpoczynek trzeba mieć plan i cele. :)) I sprawdzone metody, techniki,najlepiej z 5 cioma certyfikatami amerykańskimi. 

Wszystko z umysłu.

Też tym się karmiłam. I się przejadłam.:). I tylko więcej ciężkości z tego miałam, trudu, zamiast lekkości i przyjemności.

Te przekonania są fasadowe, dlatego, że blisko w 100% kryją za sobą coś kompletnie innego.

 

Coś od czego uciekasz, coś czego nie chcesz zobaczyć, czego w sobie ?

Coś, co jest dla Ciebie tak ciężkie, że wybierasz „ciężar siły, kontroli, aktywności.  Co takiego jest aż tak ciężkie u Ciebie? 

Albo izolacji.  

Byle tylko nie dotrzeć do bólu.

Bólu, który tak głęboko zepchnęłaś, że nawet nie wiesz, jak podstępnie wpływa na Twoje decyzje, wybory, otoczenie, w którym jesteś.  

Coś, co być może nawet nie jest Twoje.

Jest czymś co niesiesz po przeszłych pokoleniach. Za babcię, co musiała sobie sam radzić albo za kogoś innego. Tego nawet nie wiesz. Ale to Ciebie dopada i boli.

Bo ból boli. I wtedy go unikasz, uciekasz, zaprzeczasz.

Uciekasz w aktywność, działania,  wieczne zadania, organizowanie, pomaganie wszystkim dookoła, społecznictwo.

I wtedy on, ten ból, napiera w emocjach, stresie, nerwach.

Pokazuje się potem w depresji, ukrywanej, zalewanej dobrym alkoholem. 

Albo  zakupami. 

Albo  nadmiarowym działaniu. 

Byle dalej od siebie. 

 

To potężna skumulowana energia. Która Cię wyniszcza. I żaden SPA, masaże, wyjazdy, nowe ciuchy a nawet medytacje nie pomogą.

Nie pomogą, dopóki nie ujrzysz, dopóki nie uznasz, dopóki nie uwolnisz.

Za tydzień telefon.

Elżbieta dzwoni. Odważna kobieta. 

 

– Słuchaj, to Twoje pytanie.   

Od jakiego bólu uciekasz, czego nie chcesz zobaczyć, kiedy mi opowiadasz swoje STANOWCZE I BIZNESOWE PRZEKONANIA?

Spać mi nie daje. Nie wiem o co chodzi, ale dźwięczy mi w uszach. Staram się odciąć. Pracuję, jak zwykle. Ale coś jest inaczej.

Masz czas? Umówiłabym się na sesję.

 

Przyszła  po 3 dniach. 

 

– Z czym chcesz dzisiaj pracować?- zadaję sakramentalne pytanie :). Wiedząc i tak, ze to co głosimy jako temat przewodni, to  wierzchołek góry lodowej. Że wewnątrz kryje się  masa programów. wzorców i schematów  lub ktoś , za kogo my takie losy sobie fundujemy.   

– Z tym pytaniem, o ten ból i ucieczkę.

Ale nie wiem, czy to ma sens. Nie wiem od czego uciekam- mówi Ela. 

– Hem. Ja też nie wiem.  ( Chociaż już płyną mi pewne wglądy, ale powoli, spokojnie, z taktem). Chcesz to zobaczyć? Chcesz to sobie uświadomić?

Wiesz, nic nie będzie takie samo jak przedtem. Straszę.

Jak coś zobaczysz, nie da się tego „odzobaczyć”.

I trzeba się na to zgodzić. To taka specyficzna zgoda…

Zgoda, która dodaje mocy. Bo uwalnia, bo pokazuje co jest, jakie jest. Bez upiększeń i bez ocen, i bez próby zmiany. Bez kontroli. Czyli tego, z czym tak trudno nam się  rozstać. Co tak bardzo przeceniamy. Co tak bardzo przykrywa lęk, strach, wstyd, …, to kontrola właśnie.

TO OD TEJ ZGODY ZACZYNA SIĘ ZMIANA. INACZEJ NIC NIE RUSZY. 

 

Co zechce się dzisiaj pokazać Eli? Co jest za tymi „przekonaniami”, pełnymi kontroli?

Zaczęłyśmy od ustawienia  Ela ze sobą/ swoja duszą. 

Ja weszłam w reprezentacje jej duszy. 

Ustawienie było zakryte, czyli Ela nie wiedział kogo, lub reprezentuję. 

 

 od razu odeszłam daleko. 

Ela stoi, nieporuszona, zamrożona. 

Szczęki zesztywniałe.  Pas biodrowy- kompletnie zmrożany. 

– Znasz mnie? – pytam.

– Nie – odpowiada Ela.  Nic mnie z Tobą  nie łączy. Zimno mi.  Taką pusta się czuję.

Ja stoję na przeciwko niej. Ale daleko. 

Stoję i patrzę. Jako jej dusza patrzę. I smutek czuje, odrzucenie. 

– Mówię- Ela , ustój w tym zamrożeniu świadomie, tak długo, aż coś innego zaczniesz czuć. Tylko uczucia. 

Stoimy tak 15 minut. 

Ja powoli, jak mnie prowadzi pole przesuwam się w jej  kierunku. Powoli, drobny krok. 

Ona stoi. 

– Czuję złość , irytację. Potem smutek i wstyd. Na matkę, na ojca. 

Wszystko zawsze na tip top. Najlepsza uczennica. 

Łykałam zawsze, kiedy krytyka, bo oceny nie takie, bo ktoś inny lepszy. A na zewnątrz- rodzinka na pokaz. Ja w niewoli perfekcjonizmu i zadań w domu, społecznych, w harcerstwie, którego nie cierpiałam, ale wartości niosło, wiec kazali mi tam iść. Żeby było dobrze. Jeszcze drużynowa zostałam. 

I wiecznej gadaninie o tym, ze trzeba przetrwać, że nie wolno się poddawać, ze łzy to dla mięczaków są. 

I wylewa się, teraz wszystko. 

Im bardziej się wylewa, ona widzi mnie- swoja duszę. Jeszcze mnie nie dopuszcza do siebie. To subtelny proces. 

 

Od irytacji i złości na innych, do tego, że to wszystko na jej głowie, więcej złości, potem znużenie. Potem wściekłe pytanie „dlaczego ja mam to wszystko robić?”

Potem, poczucie winy. A co jak nie zrobię? Kogo zawiodę?

Potem wstyd, że zawiodę.

Kogo?

Potem, że muszę być taka silna, żeby mnie kochano. Bo jak nie, to nie mam żadnej wartości. Bo jak nie, to zasługuję na nic. Na życie nawet. Na nic. Nikim jestem.

To poczucie bezwartościowości okazało się głęboko ukrytym przekonaniem, które Ela „skrywała” pod maską kontroli, celowości działania, zapędzeniu się w akcję.

POTEM płacz, z głębi trzewi. Paczka chusteczek poszła.  

Zobaczyła.

To zaczęło ją uwalniać.

Napięte ciało, mocne, zaciśnięte szczęki.

Zaczęło puszczać.

Odmraża się.

Przez złość. Złość wyrażona, wypchnięta na zewnątrz rozmraża serce. Uwalnia gardło. Wtedy jest dobra.

 Dusza mogła wreszcie  dotrzeć do Eli. 

Uwalnia do zgody.

Na to co jest, jakie jest. Na siebie. Jaką się jest.

To ważne.

To kolejny ważny element.

Jak już widzisz, to się zgódź, że takie to jest, jakie jest. To Ty.

Dlaczego ważne? Bo zgoda, jest zgodą na siebie, taką zwykłą, co nie musi już więcej, szybciej, efektywniej.

Zwykła i godna najwyższego szacunku i miłości, dlatego że jesteś.

Od takiej zgody na swoją prawdziwą wielkość w zwykłości możesz od nowa budować.

Budować na odwadze z wewnątrz, swojej kobiecej boskiej energii. Powoli, w spokoju, harmonii, radości.

To się naprawdę dzieje. JAK zechcesz zobaczyć.

I JUŻ NIE OD ZOBACZYSZ WTEDY….

   Nie udaje się życie w kontroli, nadmiarze aktywności, działaniu. Kiedy to działanie to przykrywka na swoją niemoc. Kiedy to działanie to z miłości trudnej do rodzica, którego się ratowało, kiedy trzeba było być  ‘ małym dorosłym’. Kiedy chce się uciec od tego, co zalega latami. W sukces  opłacony trudem. W nadmiar męskiego w sobie. Bo kobiece w pogardzie nieświadomej. Teraz nazywane profesjonalizmem i zaradnością. Nie udaje się zmiana bez zgody. Na swoją bezradność, na swoją słabość, na przyjęcie  siebie w całości do siebie. 

Udaje się żyć, kiedy  w sobie  zaczynasz być, cały. Taki jaki naprawdę jesteś. Ze wszystkim. W pełnym szacunku wobec siebie, taka jak jesteś.  Zwolniona z masek, przymusów, kontroli, opinii innych . Udaje się wtedy dobrze żyć. Na swoich zasadach. 

 

Zobacz też: 

 JAK JESTEŚ NA 5 METRÓW WIELKA 

Skontaktuj się ze mną, JEŻELI CZUJESZ, ŻE CHCESZ PRZYJRZEĆ SIĘ SOBIE

3 + 12 =

Wypalony Zawodowo

  Cieszę się Twoim wypaleniem Ja wiem, że Ty wiesz, że jesteś w czarnej dupie. Tylko jeszcze trzymasz ostatni bastion, aby nikt tego nie zauważył. Tylko że Ty widzisz to codziennie. - W sumie to ja nie wiem, co mam Ci powiedzieć. - Ale ja jeszcze o nic nie pytałam. - Jak to będzie wyglądać? Znajomy mówił o jakimś ustawianiu i wyciąganiu...

Co robić po sesji ustawień systemowych

Co robić po sesji ustawień systemowych ? To pytanie, jakie  zadaje każda osoba, z którą pracuję w sesjach ustawień systemowych/ duszy, lub sesjach 3U(Ujrzyj , Uszanuj, Uwolnij).   Po pierwsze : Pozwól duszy  i polu informacji działać. Najpierw dusza, potem działanie. Nie działaj nadmiernie. Odpuść analizy, co i jak, dlaczego. Zaufaj, że się...

Jak się wkur…sz w sprawie swoich pieniędzy , Kobieto Sukcesu

Jak się kobieto sukcesu  WKUR…SZ W SPRAWIE SWOICH PIENIĘDZY Basia, lat 43. Pracuje jako handlowiec- ekspert, doskonała zresztą. I kocha to co robi. Kobieta sukcesu. Dzwoni do mnie wkurzona. Ale jak. 🙂 Krzyczy mi w słuchawkę. Wściekła. A ja się cieszę, bo czuję, że to wynik ostatniej sesji i tego co zobaczyła w swoich relacjach z mężczyznami....

Jak empatią zabić mężczyznę.

JAK EMAPTIĄ ZABIĆ MĘŻCZYZNĘ? ANETA.  MISTRZYNI ROZUMIENIA I CZEKANIA, AŻ DRUGA STRONA ZROZUMIE. RATOWNICZKA WRĘCZ. Jak poprzez empatię osłabiasz  mężczyzn? Dlaczego nie warto za wiele rozumieć i wczuwać się w położenie drugiej strony? Poczytaj do końca, bo jest bardzo inaczej niż myślisz. Empatia, czyli rozumienie położenia, spraw, punktu...

A Ty, jakie masz intencje do związku?

Jakie są Twoje prawdziwe intencje do związku? „Intencje zawsze się dogrywają.” Długo nie rozumiałam tego zdania. Dzisiaj wiem ­ Jedyna intencją do związku jest MIŁOŚĆ. Teorie to znamy. Moja prywatna teza­. Jeżeli intencją do związku jest miłość, to związek się uda i jest trwały. Uda się , nawet, jeżeli czasem nie wygląda to różowo. Tak było w...

Czy jesteś ochłapożercą

CZY JESTEŚ OCHŁAPOŻERCĄ   CZY JESTEŚ OCHŁAPOŻERCĄ, CZY SMAKOSZEM NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI WIBRACJI W SOBIE. To zobacz, jak to jest naprawdę z tobą, z Twoim zainteresowaniem sobą, z tym co przyjmujesz, z tym, na co się godzisz, z tym na ile dbasz o siebie, z tym jak bardzo pełna się czujesz, a jak bardzo skupiasz się na brakach. Pełnia tworzy...

Depresja agresja wina wstyd smutek

Depresja za  szerokim uśmiechem sukcesu  to ukryta agresja, a za agresją …  Weszła, uśmiechnięta, zadowolona, mocna, silna, dobrze ubrana. Dyrektor. Dyrektorka? Daniela. Lat 46. Dziarski uścisk dłoni. Zadbane paznokcie. -Herbata, kawa? – pytam. Herbata. Ziołowa. Zdrowo i fit. - W jakim celu zatem u mnie jesteś?- takie otwierające pytanie zadaję....